Reklama
Na bank tego nie ujawnią
BGŻ w Świdniku stracił przez to klientkę. Agnieszka R. miała tam konto od 1998 roku. Zlikwidowała je w tym roku po tym, jak inna klientka przywłaszczyła sobie jej pieniądze, a bank nie pomógł jej w ich odzyskaniu.
- 15.12.2004 22:34
- W sierpniu wypłacałam 120 zł z bankomatu przy ulicy Niepodległości - mówi pani Agnieszka. - Nie wiem, jak to się stało, ale w pośpiechu zapomniałam wziąć te pieniądze. Zabrałam tylko kartę i odeszłam. Po chwili zorientowałam się, że nie wzięłam gotówki. Wróciłam, ale pieniędzy już nie było. Następnego dnia wysłałam męża do banku. Szkoda mi było tych 120 zł. To dla mnie duża suma. Dyrektor obiecał, że zajmie się tą sprawą.
Bankomat jest pod stałym nadzorem kamery. Każdy, kto wypłaca pieniądze, jest nagrywany na taśmę. Tak było i tego dnia, kiedy pani Agnieszka dokonywała transakcji.
- Oglądałam w banku tę kasetę - mówi była już klientka BGŻ. Nam udało się dotrzeć wczoraj do tego nagrania. Na zdjęciach widać, jak do bankomatu podchodzi kobieta i najpierw coś bierze z urządzenia, chowa do torebki, a dopiero potem wkłada swoją kartę i wykonuje operację.
- Ja w tym momencie musiałam być bardzo blisko - twierdzi pani Agnieszka. - Ta kobieta musiała widzieć, jak odchodziłam. Wystarczyło krzyknąć. Myślałam, że bank skontaktuje się z tą panią. Wiedzieli przecież, kto to jest.
Po kolejnej wizycie w banku dyrektor oddziału stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem dla klientki będzie zwrócenie się o pomoc do policji.
- Wydawało nam się, że sprawę uda się załatwić bardzo szybko - mówi nadkomisarz Ryszard Nalewajko, rzecznik policji w Świdniku. - Poprosiliśmy bank o udostępnienie nam danych tej pani, która dokonała kradzieży. Dostaliśmy odpowiedź, że spytają klientkę o zgodę.
Ta przysłała oświadczenie, że nie zgadza się na ujawnienie swoich danych. I taką odpowiedź dostali policjanci. Bank powołał się na przepisy prawa bankowego.
- Takie dane możemy udostępnić na prośbę sądu, prokuratury lub policji tylko w przypadku popełnienia przestępstwa - wyjaśnia Anna Pawelska, rzecznik prasowy BGŻ SA. - A na podstawie materiałów, jakie posiadamy, nie możemy stwierdzić, że zostało ono popełnione. Klientka straciła 120 zł. W tym przypadku jest to więc wykroczenie. Przestępstwo jest wtedy, kiedy szkody wynoszą powyżej 250 zł.
Zdjęcie kobiety z kamery mają od wczoraj policjanci w Świdniku. Pani Agnieszce pozostaje jedynie nadzieja, że zostanie kiedyś rozpoznana przed funkcjonariusza na ulicy. Chyba że wcześniej odezwie się w niej sumienie i odda - nawet anonimowo - pieniądze poszkodowanej.
Rozmowa z rzeczniczką BGŻ SA - strona 2 Dziennika
Reklama













Komentarze