Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Podrzucony człowiek

Coraz więcej rodzin z naszego regionu oddaje przed świętami osoby starsze i niedołężne do szpitali. Trafiają tam także dzieci. Dlaczego?
Powody są co najmniej dwa. Najbliżsi albo pragną odpocząć od obowiązków przy zniedołężniałych rodzicach czy dziadkach, albo chcą, by ci ostatni przynajmniej w święta nie głodowali. – Co roku mamy kilkunastu takich pacjentów – mówi Jerzy Derkacz, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w zamojskim szpitalu „papieskim”. – Przywozi się ich z zadawnionymi chorobami lub tylko na obserwację. Zaganiane rodziny nie mają czasu opiekować się niedołężnymi babciami czy matkami. Szpital ma ich wyręczyć. Ci ludzie są traktowani jak zbędne rzeczy. To przykre. Przyczyną takich decyzji często jest też bieda. Bywa, że staruszkowie – jak koty czy psy – są wręcz podrzucani pod szpitale. Tak było w przypadku 82-letniego mieszkańca jednej z wiosek w gminie Dołhobyczów. Kilka dni temu syn zostawił go pod hrubieszowskim szpitalem. Dziadek miał sam załatwić sobie łóżko na święta, bo w domu się nie przelewa. – Mamy pełne obłożenie i nie możemy przyjmować osób, która nie są chore – tłumaczy Tadeusz Garaj, dyrektor hrubieszowskiego szpitala. – W powiecie jest wiele wsi popegeerowskich. Ludzie często nie mają z czego żyć. W szpitalu mogą się najeść i odzyskać siły. Dlatego co roku przybywa chętnych na świąteczny pobyt w szpitalu. Coraz częściej trafiają tam też dzieci. Są zdrowe, lecz niedożywione i wycieńczone. Rodzice zapewniają, że ich pociechy mają jakąś infekcję, że źle się czują. – Zabieramy je do szpitala. Trzeba być bez serca, aby w takich przypadkach odmówić. Robimy co się da, aby je postawić na nogi. Lecz taka doraźna pomoc przecież niczego nie załatwi – uważa dyrektor Garaj.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama