Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rudera wciąż straszy

Od kilkunastu tygodni na łamach Dziennika piszemy o zrujnowanym budynku dawnej pralni przy ul. Farbiarskiej i stojącym obok kominie. Budynek jest prywatną własnością. A miejscy urzędnicy nie potrafią sobie z problemem poradzić.
Sprawą zajmuje się też powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, prokurator i Straż Miejska. Jednak efektu nie widać. Rudera nadal stoi i zagraża bezpieczeństwu. – Na początku grudnia I Komisariat Policji wszczął postępowanie przygotowawcze w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy budowlanej – twierdzi Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – W połowie grudnia powołano biegłego. – Zajmujemy się taką sprawą – potwierdza Agnieszka Pawlak z Komendy Miejskiej Policji. – Czekamy na opinię biegłego z zakresu budownictwa. – Ruderę i komin trzeba natychmiast rozebrać, bo może dojść do tragedii – uważa Stanisław Bicz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. –W sprawie komina jestem w trakcie egzekwowania swojej decyzji o rozbiórce. Czekam aż urząd skarbowy obciąży właściciela kosztami wyburzenia. Nie ma natomiast decyzji o rozbiórce budynku pralni. – Mam dziś spotkać się z właścicielami – dodaje Bicz. – Liczę, że tym razem przyjdą. Poprzednie moje wezwania ignorowali. Właściciel ignoruje też upominania Straży Miejskiej. – Skierowaliśmy kolejną sprawę przeciwko niemu do Sądu Grodzkiego – twierdzi Robert Tylega, naczelnik oddziału „Centrum” w Straży Miejskiej. W walącym się budynku strażnicy ciągle znajdują kradzione rzeczy. Przesiadują w nim miejscowi chuligani. Przychodzą tam również ludzie, którzy zbierają drewno na opał i złom. – Kiedyś to się na pewno zawali komuś na głowę – mówią okoliczni mieszkańcy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama