Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Odpowiedzą za morderstwo

Ostatnie z głośnych zabójstw noworodków znajdzie swój finał w sądzie. Za zamordowanie chłopczyka znalezionego przed kościołem w Czerniejowie, odpowie jego matka i jej wujek.
W lipcu 2002 zwłoki dziecka w jutowym worku znalazł proboszcz. Obok leżała kartka z prośbą o katolicki pogrzeb i z nazwiskiem ojca dziecka. Chłopczyk miał liczne obrażenia głowy. Nie udało się ustalić, kto go podrzucił i śledztwo zostało umorzone. Powrócono do niego po roku, kiedy w domu małżonków K. w Czerniejowie odkryto beczkę ze zwłokami pięciorga noworodków. Okazało, że te sprawy się nie łączą. Ale wznowione śledztwo przyniosło efekty. W styczniu została aresztowana 28-letnia Róża B., mieszkanka Skrzynic, położonych kilka kilometrów od Czerniejowa. Przez miejscowych była uważana za lekko upośledzoną. Przyznała się do zabicia dziecka. To ona napisała kartkę. Ale nie była jedyną osobą zamieszaną w zabójstwo. Żeby to udowodnić prokuratura sięgnęła po opinię językoznawcy. – Wykazała, że ktoś matce dziecka dyktował list podrzucony pod plebanię – mówi Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Mówiła o mężczyźnie powyżej 40 lat, który pochodził z okolic Czerniejowa i manifestował swą przynależność do wspólnoty parafialnej, choć bardzo prymitywnie pojmował kanony wiary. Róża B. wyznała w końcu, że list podyktował jej wujek, 54-letni Stanisław B. Mężczyzna brał też udział w zabiciu dziecka. Oboje uderzali noworodkiem o podłogę. Stanisław B. nie przyznał się do winy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama