Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Bydło niech karmią politycy

Wczoraj bialscy policjanci sprawdzali, co dzieje się na farmie Marka Karpia, byłego dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, ostatnio hodowcy rasowego bydła sprowadzonego z Holandii. Niestety, nie chcieli zdradzić nam, co zastali za wysokim murem okalającym posesję.
Młodszy inspektor Mirosław Sobczuk, zastępca komendanta powiatowego policji w Białej Podlaskiej, potwierdził jedynie wizytę policji na farmie. - W Ludwinowie wykonujemy czynności operacyjne. Sprawdzamy, jak karmione są zwierzęta. Nie mamy jeszcze nakazu przeszukania i zabezpieczenia posiadłości. Po dzisiejszych działaniach będzie można stwierdzić, czy są podstawy do złożenia wniosku o jego wydanie. Na farmie Marka Karpia od dawna dzieje się źle. Nasz dziennikarz był tam w zimie ubiegłego roku i na własne oczy widział zabiedzone krowy, w niczym nie przypominające wysokomlecznej rasy fryzyjsko-holsztyńskiej. Na dowód mamy zdjęcia. 300 sztuk bydła przez ponad miesiąc trzymano pod gołym niebem. Niektóre krowy były tak słabe, że nie były w stanie podnieść się z błota. Padłe grzebano na terenie zabytkowego parku i w pobliskiej żwirowni. Ale Radomir Bańko, powiatowy lekarz weterynarii w Białej Podlaskiej, w tym samym czasie zapewniał o doskonałej kondycji stada i zaprzeczał temu, że bydło pada z głodu. Tragedią nie interesowało się też Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Sytuacja pogorszyła się jeszcze po śmierci Marka Karpia we wrześniu ubiegłego roku. W ostatnim okresie pomocy, m.in. w dokarmianiu zwierząt, usuwaniu obornika i wywozie gnojowicy, udzielała gospodarstwu w Ludwinowie Stadnina Koni Arabskich z Janowa Podlaskiego. - A co ja mogę zrobić - mówi Marian Tomkowicz, wójt gminy w Leśnej Podlaskiej. - Musiałbym mieć najpierw wniosek o interwencję z policji lub Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Nawet nie wiem, co można by zrobić z tyloma krowami. Nikt z okolicznych rolników nie przyjmie na przetrzymanie nawet jednej sztuki - dodaje. Sąsiedzi, z którymi rozmawialiśmy nie chcą mieć z farmą nic wspólnego. - Niech przyjaciele pana Karpia, posłowie i ministrowie złożą się, kupią paszę i karmią krowy - mówią. Właściciel farmy nie przypadł sąsiadom do gustu. Był natomiast faworyzowany przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która poręczała milionowe kredyty, władze weterynaryjne czy Państwową Służbę Konserwacji Zabytków, która hojnie sypnęła groszem na renowację pałacyku i pozwoliła zbudować farmę w zabytkowym parku. Marek Karp zmarł 12 września 2004 roku wskutek powikłań po tragicznym wypadku drogowym, do którego doszło 12 sierpnia na obwodnicy w Białej Podlaskiej. Kierował Ośrodkiem Studiów Wschodnich przy Ministerstwie Gospodarki. Na Podlasiu pojawił się w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Wyremontował zrujnowany dworek w Ludwinowie (15 km od Białej Podlaskiej). Kupił grunty, w większości z Państwowego Funduszu Ziemi oraz od gospodarstwa rolnego przy Zespole Szkół Rolniczych w Leśnej Podlaskiej. Za kredyty rozpoczął budowę wielkiej fermy bydła mlecznego. Sprowadził z Holandii kilkaset rasowych krów. Był osobistością niezwykle tajemniczą. W swoim dworku przyjmował znanych polityków. Dwukrotnie gościł u niego Aleksander Kwaśniewski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama