Obudziły się w środku zimy
Wokół uli Zespołu Szkół Rolniczych w Pszczelej Woli krążą całe chmary pszczół. Zmyliła je wiosenna pogoda. Zamiast spać, budzą się do życia. Tymczasem synoptycy prognozują nadejście mrozów, które mogą zabić owady.
- 12.01.2005 21:37
- Krótki, mniej więcej jednodniowy, oblot pszczół w zimie jest zjawiskiem normalnym i pożądanym - wyjaśnia Tomasz Kędziora, nauczyciel gospodarki pasiecznej w Zespole Szkół Rolniczych w Pszczelej Woli. - Wtedy owady mogą wydalić gromadzący się w ich organizmach kał. Nie zanieczyszczają uli. Ze składaniem jaj powinny jednak poczekać jeszcze około dwóch miesięcy.
Tymczasem one nie czekają. Zmyliła je ciepła aura i wiosenne słońce. Nie wracają do uli. Poza nimi są już kilka dni. - Pojawienie się nowego pokolenia właśnie teraz, grozi katastrofą pszczelich rodzin w przypadku spadku temperatury powietrza - dodaje Kędziora. - Jajka i larwy potrzebują do rozwoju wysokich temperatur.
Tymczasem w prognozach pogody wiosenna aura przewidywana jest jeszcze tylko przez kilka dni. W przyszłym tygodniu spodziewane są duże mrozy. Może być nawet minus 10 stopni Celsjusza.
- Można próbować dokarmiać pszczoły ciastem miodowo-cukrowym - dodaje Tomasz Kędziora. - W kwietniu nie byłoby problemu. Ale w zimie, i tak grozi to zagładą pszczół.
Właściciele pasiek bardzo ostrożnie mówią więc o sezonie miodowym. Następstwem anomalii pogodowych mogą być straty finansowe. A w efekcie na półkach sklepowych może zabraknąć miodu.
- Importerzy już teraz bardzo chętnie korzystają z zagranicznej oferty - mówi Marek Słupczyński, wiceprzewodniczący Polskiego Związku Pszczelarzy. - Zdarzało się jednak, że sprowadzono z zagranicy tanią substancję, którą z miodem łączyła jedynie nazwa.
W walce z nieuczciwą konkurencją polscy pszczelarze są bezsilni. Wszystko zależy od służb celnych i weterynaryjnych, które dopuszczają zagraniczne produkty na rynek.
Reklama













Komentarze