Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Wyprawa posła w tropiki

Lubelski poseł PSL Franciszek Jerzy Stefaniuk wrócił wczoraj z tygodniowej wycieczki do środkowoafrykańskiego Konga. Dzielił się tam doświadczeniami na temat demokracji. Za pieniądze polskich podatników, bo to my zafundowaliśmy mu przelot i diety.
Do Konga (kraj w środku Afryki, w tej chwili panują tam 30-stopniowe upały) poleciało 24 stycznia dwóch polskich posłów. Stefaniukowi towarzyszył kolega z klubu SLD - Edmund Stachowicz z Gdańska. Obaj szefują komisji do spraw współpracy z Afryką. Po co posłowie lecieli tysiące kilometrów w okolice równika? Wizyta - jak wynika z oficjalnych informacji Kancelarii Sejmu - miała na celu \"zapoznanie strony kongijskiej z polskimi doświadczeniami w zakresie transformacji ustrojowej, parlamentaryzmu i konstytucjonalizmu”. Tygodniowe wyżywienie, hotele i wszystkie niezbędne wydatki fundowały władze Konga. Jednak na wizytę posłów poszły też grube tysiące złotych podatników, którzy musieli zafundować posłom bilety. Ile dokładnie kosztował lot z Warszawy do Kinszasy (stolica Konga), tego urzędnicy z Kancelarii Sejmu (płaciła za bilety) jeszcze wczoraj nie wiedzieli. Z ofert linii lotniczych wynika jednak, że bilety do Kinszasy i z powrotem dla dwu osób to wydatek od ok. 4 tys. euro (ponad 16 tys. zł). Poseł Stefaniuk twierdzi, że jego wyjazd do Konga był bardzo potrzebny. - Niezwykle zabiegała o to strona kongijska. Dla nich wizyta posłów z Polski ma ogromne znaczenie. Spotkaliśmy się z czterema ministrami, przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego i Senatu Konga, z gubernatorem Katangi. Zawieźliśmy im tekst naszej Konstytucji przetłumaczony na język francuski - wylicza poseł, który sam francuskiego nie zna. Parlamentarzysta nie jest jednak zbyt zadowolony z wyjazdu. - To biedny kraj, w którym od lat 60. ciągle dochodzi do zamachów stanu. Wolę Polskę - mówi. Partyjny zwierzchnik Stefaniuka europoseł Zdzisław Podkański, wiceprezes PSL, nie widzi nic niestosownego w wycieczce do Konga. - Wszystkie liczące się parlamenty tworzą grupy do współpracy z innymi państwami. Po prostu utrzymywanie bieżącej współpracy i dobrych stosunków jest konieczne - podkreśla Podkański. W ślady Stefaniuka już w sobotę pójdzie prof. Mirosław Piotrowski, europarlamentarzysta Ligi Polskich Rodzin. Tego dnia wybiera się do Australii. Europoseł jest wiceszefem brukselskiej delegacji, która ma utrzymywać kontakty z tym krajem. Koszty wyjazdu w większości pokrywają unijni podatnicy, w tym Polacy. Ma 61 lat, pochodzi z Drelowa pod Międzyrzecem Podlaskim. Z zawodu rolnik, choć od lat jest \"zawodowym” parlamentarzystą - w Sejmie zasiada już piątą kadencję. Od lat pełni wysokie funkcje w strukturze PSL. Znany na Podlasiu poeta ludowy. Państwo siedem razy większe od Polski, ma ok. 58 milionów mieszkańców. Jest też jednym z najbiedniejszych krajów Czarnego Lądu, zrujnowanym za sprawą licznych wojen domowych i kolejnych dyktatur. W 2001 roku do władzy doszedł 29-letni Joseph Kabila, syn wcześniejszego dyktatora Laurenta Kabili (zamordowanego przez ochroniarza). Kabila-ojciec przez lata walczył z innym słynnym dyktatorem - Mobutu Sese Seko, a sam zaczął rządzić Kongiem pod koniec lat 90. Zdelegalizował wszystkie opozycyjne partie polityczne i obiecał wybory, do których nigdy nie doszło.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama