Lekarz pediatra z pogotowia ratunkowego w Terespolu pojechał do chorej dziewczyny pijany. Wczoraj prokurator zawiesił go w prawach wykonywania zawodu.
Zbigniew Krzak
01.02.2005 21:48
- Pijany lekarz nie jest w stanie nikogo uratować, a przecież taka właśnie jest jego rola - tłumaczy prokurator rejonowy z Białej Podlaskiej Stanisław Strużak.
To surowa i nieczęsto stosowana broń. - Nie przypominam sobie, aby w ostatnich latach ktoś w Lublinie w podobnej sprawie tak się zachował - komentuje jeden z lubelskich prokuratorów.
- Czy surowa, to kwestia indywidualnej oceny. Postanowiliśmy tak ze względu na charakter czynu. Lekarz, który pełni dyżur w pogotowiu, nie może pracować w stanie upojenia alkoholowego - dodaje prokurator Strużak.
Wszystko zaczęło się w nocy z poniedziałku na wtorek. Lekarz z Białej Podlaskiej Ireneusz M. miał nocny dyżur w terespolskiej filii bialskiego pogotowia. O godz. 22.45 mieszkanka Terespola wezwała karetkę do chorej 16-letniej córki. Zaniepokoił ją stan lekarza, który przyjechał do pacjentki. Poczuła od niego zapach alkoholu. Zadzwoniła na policję.
Policjanci znaleźli pijanego doktora w stacji pogotowia. Nie miał ochoty na badanie alkotestem. Nie dał się też zbadać w komisariacie. Udało się to dopiero, gdy doktor został przewieziony do Komendy Policji w Białej Podlaskiej. - W powietrzu wydychanym przez lekarza alkotest wykazał 1,22 promila alkoholu - relacjonuje Zbigniew Lisiecki, rzecznik bialskiej policji.
• Dlaczego do chorej pojechał pijany pracownik pogotowia?
- Pytałem pracowników, jak to się stało. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że nikt niczego nie zauważył. Cała załoga terespolskiej placówki, natychmiast po zdarzeniu, poddana została badaniu stanu trzeźwości. Wszyscy byli w porządku - mówi Henryk Machaj, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Białej Podlaskiej.
Według dyrektora, lekarz pracuje w pogotowiu od kilkunastu lat i jest cenionym pediatrą z drugim stopniem specjalizacji.
• Jakie konsekwencje poniesie lekarz?
- Jak tylko otrzymam oficjalną informację o tym, co się wydarzyło, ten pan przestanie być pracownikiem pogotowia - mówi Machaj.
Wczoraj Ireneusza M. przesłuchiwał prokurator. M. odmówił złożenia wyjaśnień. Zawieszenie w prawach wykonywania zawodu jest nieprawomocne. Lekarz ma 7 dni na odwołanie.
Skoro prokurator odebrał lekarzowi prawo wykonywania zawodu, to widać można stanowczo zareagować na pijackie wyczyny medyków. Można, choć dzieje się to niezmiernie rzadko. Dopóki nie będziemy mieli więcej takich prokuratorów, doniesienia prasowe o pijanych lekarzach jadących do ofiar wypadków, a potem spokojnie przyjmujących w prywatnym gabinecie albo przychodni nie będą niczym nadzwyczajnym.
Jerzy Szubiela
Komentarze