Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Inspektor na fermie

Stado głodnych i chorych krów na fermie w Ludwinowie w powiecie bialskim, należące do nieżyjącego Marka Karpia, wizytował w piątek Robert Mularuk, inspektor wojewódzki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Towarzyszyli mu funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej. Kontrola przeprowadzona została na wniosek Lubelskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt. – W tej chwili spełnione są minimalne warunki utrzymania zwierząt – stwierdził inspektor Mularuk. – Krowy karmione są kiszonką z kukurydzy i mają wodę w poidłach. Na bieżąco uprzątana jest gnojowica. Sytuacja nie jest więc na tyle tragiczna, by trzeba było występować do wójta o odebranie bydła właścicielowi. Możemy co najwyżej wnosić o to, by podniósł standard żywienia. • W jakiej kondycji są przebywające na farmie zwierzęta? – Kilka sztuk jest bardzo chorych, a kolejnych pięć czy sześć zagrożonych chorobą. Tylko część z krów jest dojona. Pozostałe są zasuszone. Wynika to z faktu, że nie otrzymują one tyle paszy, by mogły dawać mleko. • Czy to oznacza, że nie ma odpowiedniej ilości pokarmu? – Kiszonki w silosie powinno wystarczyć do połowy marca. Być może do tego czasu stado zmieni właściciela i problem zostanie rozwiązany. Jeżeli nic się nie zmieni i nie będzie pieniędzy na karmę, w połowie marca ktoś może wystąpić do wójta z wnioskiem o czasowe odebranie zwierząt. Nie ma znaczenia, czy zrobi to lekarz weterynarii, policja, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami czy inspektor Urzędu Gminy. Gehenna krów na fermie w Ludwinowie trwa już prawie dwa lata. Wiele zwierząt w tym czasie padło z głodu i chorób. Właściciel nie płacił robotnikom i nikt nie chce tam pracować.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama