Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sąd zgubił dokumenty

Pracownicy lubelskiego Sądu Okręgowego zgubili ważne dokumenty. A teraz radzą skazanemu, aby sprawiedliwości szukał u rzecznika praw obywatelskich. – Gdyby dokumenty dotarły do sędziego, moja rozprawa by się nie odbyła. A w nowym terminie sąd musiałby wziąć pod uwagę nowe dowody – denerwuje się Ryszard T., nauczyciel z Lublina.
Wszystko zaczęło się, gdy nauczyciel dostał za znęcanie się nad żoną półtora roku więzienia w zawieszeniu w sądzie pierwszej instancji. Odwołał się do Sądu Okręgowego. Dostał zawiadomienie o terminie rozprawy. Na tydzień przed procesem w biurze podawczym złożył wniosek o odroczenie rozprawy. Chciał, żeby sąd dołączył akta z jego sprawy rozwodowej. Wniosek o przełożenie procesu złożył też adwokat. – To były ewidentne podstawy do odroczenia rozprawy na inny termin – przyznaje Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Ale sąd ich nie rozpatrzył, bo do niego nie dotarły. Nauczyciel myślał, że proces został przełożony. – Nie poszedłem na rozprawę – mówi. – Czekałem na nowy termin. Zamiast niego po trzech tygodniach dostałem wezwanie do zapłaty kosztów procesowych. Okazało się, że rozprawa się odbyła. Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok skazujący. Przy wpisywaniu orzeczenia do sądowych rejestrów pracownica sądu przypomniała sobie, że widziała wniosek o odroczenie rozprawy. Rozpoczęły się poszukiwania. Dokumenty były w aktach zupełnie innej sprawy. Nauczyciel zawiadomił prokuraturę. W ubiegłym tygodniu postępowanie zostało jednak umorzone. Prokurator doszedł do wniosku, że dokumenty nie zostały zgubione celowo. Można tu jedynie mówić o odpowiedzialności dyscyplinarnej. – W rejestrach figuruję jako karany i nie mogę zostać egzaminatorem – wylicza nauczyciel. – Chciałem się zapisać do Prawa i Sprawiedliwości, ale tam nie przyjmują karanych. Sędzia du Chateau radzi skazanemu, żeby zwrócił się do rzecznika praw obywatelskich, bądź prokuratora generalnego. Oni mogą wnieść w jego sprawie kasację do Sądu Najwyższego. Pracownicy sądu nie ponieśli jeszcze żadnych konsekwencji za zgubienie dokumentów. – Czekamy na informację o zakończeniu postępowania, które w tej sprawie prowadziła prokuratura – mówi sędzia du Chateau. – Potem zapadnie decyzja o ewentualnych konsekwencjach służbowych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama