Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Konkurencja i pupil

Ratusz nie chciał podpisać z Lubelską Korporacją Komunikacyjną umowy na korzystanie z miejskich przystanków. Spółka poskarżyła się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I wiele wskazuje na to, że wygra. Precedens już jest.
Za postój na miejskich przystankach przewoźnik musi płacić. Zgodnie z zawartą z magistratem umową. Ale nie każdy ma na nią szansę. Przekonała się o tym LKK. Spółka chciała, by busy jadące do Piotrkowa mogły zabierać pasażerów z przystanku przy ul. Kunickiego, obok skrzyżowania z ul. Zemborzycką. W przeciwnym kierunku, podróżni mogliby wysiadać przy skrzyżowaniu z ul. Mickiewicza. LKK chciała też ułatwić swym klientom dojazd i powrót z Łęcznej. I wystąpiła o zgodę na korzystanie z przystanków na ul. Turystycznej koło hipermarketu Leclerc. Ale Urząd Miasta wszystkie te wnioski odrzucił. - Miasto jest właścicielem MPK. I musi dbać o interesy swojej spółki. A wpuszczanie wszystkich chętnych na trasy doprowadzi do tego, że na przystankach będzie zatrzymywać się zbyt wiele autobusów - wyjaśnia Wiesław Perdeus, zastępca prezydenta Lublina. Jakie argumenty przeważyły w tej sprawie? Ratusz nam nie odpowiedział. LKK poskarżyła się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wynajęty przez spółkę prawnik stwierdził, że miasto \"nadużywa dominującej pozycji na rynku lokalnym udostępniania przystanków komunikacji miejskiej”. - Sprawa jest w toku. Do końca miesiąca zamkniemy postępowanie. Decyzja zapadnie w pierwszych dniach marca - mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury UOKiK. Zdaniem prawników miasto ten spór przegra. Tak jak poprzedni, w podobnej sprawie Ratusz został w ub. roku ukarany za blokowanie przewoźników z linii nr 80 (Świdnik - al. Kraśnicka). UOKiK nałożył na miasto 80 tys. zł kary, nakazując niezwłoczne wydanie pozwoleń. Ratusz odwołał się od tej decyzji. I choć sąd antymonopolowy nie wydał jeszcze wyroku, to oddalił już wniosek miasta o wstrzymanie wykonania decyzji UOKiK. A przewoźnicy dostali umowy. Ratusz nie zgodził się również na to, by Lubelska Korporacja Komunikacyjna obsługiwała linie dowożące klientów do hipermarketu Tesco (przejazdy są bezpłatne dla pasażerów, a koszty kursowania pojazdów pokrywa hipermarket). Nie mając kompletu dokumentów, spółka nie mogła dalej rozmawiać z Tesco. Efekt? Pieniądze zgarnia należące do gminy MPK. Jako jedyne kursuje na tych trasach.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama