Michałki do więzienia
Prokurator z Poznania szykuje się do aresztowania partii cukierków z lubelskiej \"Solidarności”. Będzie to drugie podejście, pierwsze zakończyło się niepowodzeniem.
- 17.03.2005 21:39
Sprawę do poznańskiej prokuratury wniosła firma z Będzina. Jej prawnicy twierdzą, że tylko ona może produkować cukierki o takiej nazwie. A inni - m.in. \"Solidarność” z Lublina - nie. Prokurator zajmujący się sprawą postanowił zaaresztować wszystkie \"Michałki” w kilku firmach cukierniczych. Mają być dowodem w tej sprawie.
Ale w Lublinie prokuratorowi nie wyszło. W środę o godzinie 8 do drzwi prezesa \"Solidarności” weszło siedmiu policjantów. Przyszli aresztować parę ton czekoladowych \"Michałków” z orzeszkami. - Przyszli z samego rana - opowiada Dariusz Marek, prezes \"Solidarności”. - Mieli pismo, ale nic im to nie dało.
Chwilę po policjantach u prezesa Marka pojawił się mecenas obsługujący lubelską firmę i dopatrzył się w poznańskim nakazie uchybień formalnoprawnych.
Potem policjanci dostali kolejne pismo. W nim też mecenas dopatrzył się błędów i policjanci cukierków nie dostali. - Wyszli o 14. Bez \"Michałków” - potwierdza prezes Marek. - Ale obawiam się, że wkrótce wrócą. Ktoś chce przeszkodzić konkurencji w gorącym, przedświątecznym okresie.
Policjanci rzeczywiście wrócą. - Poprawimy nasze pismo i dalej będziemy działać - mówi Grzegorz Mazurkiewicz, prokurator rejonowy z Poznania. - Musimy zabezpieczyć dowody w tej sprawie.
Dariusz Marek nie kryje irytacji. - Prokurator nie miał chyba ochoty zapoznać się z pełną dokumentacją. \"Michałki” robi kilkanaście firm. My robimy \"Złote Michałki”, Wawel \"Michałki Zamkowe” itd. \"Michałki” to po prostu nazwa zwyczajowa. Jak landrynki czy krówki - wyjaśnia prezes. - Potwierdzają to decyzje Urzędu Patentowego oraz wyrok NSA.
- Czekamy na argumenty strony przeciwnej - potwierdza prokurator Mazurkiewicz.
Prokurator odrzuca natomiast zarzuty o działanie na szkodę firm. - Kilka dni temu dostaliśmy opinię od biegłego i zwykłą koleją rzeczy przystąpiliśmy do naszych czynności. Przecież ja nie będę się dostosowywał do kalendarza, bo w życiu bym nic nie zrobił - mówi Mazurkiewicz.
A tymczasem w \"Solidarności” nie ma ani jednego \"Michałka”. Wszystkie trafiły do sklepów.
Reklama
















Komentarze