Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jesteśmy, a jakby nas nie było

Tu będziemy wprowadzać zwierzęta, tutaj będziemy badać, tu będziemy... – opowiadał Aleksander Wójtowicz, kierownik Granicznego Inspektoratu Weterynarii lubelskim samorządowcom podczas ich wizyty w Dorohusku. – A co robicie teraz? – Siedzimy i pilnujemy tego wszystkiego.
Inspektorat ma zadbać, żeby do Polski (i Unii Europejskiej) nie wjechały zwierzęta chore albo produkty zwierzęce niespełniające unijnych norm. Ale inspektorat w Dorohusku od naszego wejścia do unii żadnego zwierzęcia nie sprawdził. Dlaczego? Bo jego działalność na przejściu granicznym nie jest jeszcze zatwierdzona przez unijne Biuro do spraw Żywności i Weterynarii w Brukseli. I nie będzie, dopóki budynek nie zostanie kompleksowo wyposażony. – To może potrwać nawet do końca roku – przyznaje Aleksander Wójtowicz. – Na razie jesteśmy, a jakby nas nie było. Mimo to w inspektoracie pracuje dwanaście osób. Pensje lekarzom weterynarii i laborantom wypłaca Główny Instytut Weterynarii w Warszawie. – Nie możemy pozbawiać ludzi pracy tylko dlatego, że są jakieś opóźnienia inwestorskie. To byłoby nieopłacalne. Musielibyśmy zwolnić fachowców, a potem znowu przeprowadzać nabór – mówi Krzysztof Jażdżewski, pełniący obowiązki głównego lekarza weterynarii w Warszawie. Inspektorat w nowej, unijnej formule, funkcjonuje w Dorohusku od maja ub. roku. Do nowej siedziby na przejściu drogowym pracownicy przeprowadzili się na początku tego roku. – Do tej pory byliśmy na przejściu kolejowym. A tam nie ma nawet rampy. Nie mówiąc o budynku – tłumaczy jeden z pracowników. – Dlatego przenieśliśmy się do obecnej siedziby, choć formalnie jeszcze nas na tym przejściu nie ma. Co robią pracownicy, których formalnie nie ma? – Doglądamy miejsca pracy – wyjaśnia Wójtowicz. – Jeszcze nie zaczęliśmy pracować, a już niektóre rzeczy się psują. No i czekamy aż nas unia zatwierdzi. Na szczęście inspektorzy nie zajmują się wyłącznie doglądaniem i czekaniem. Sprawdzają także, czy pasze wjeżdżające do Polski spełniają unijne normy. Na to zgodę unii już mają.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama