Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To był Wasz Papież

Nieprawda, że świat płacze za Janem Pawłem II. Łzy ronią tylko Polacy. To oni zapalają świeczki w oknach. Wywieszają flagi z czarnymi aksamitkami. Klękają przed zdjęciami Ojca Świętego. Naklejonymi nawet na szybach sklepów obuwniczych. Reszta świata tylko patrzy.
Czwartek. Dzień przed pogrzebem Jana Pawła II. Autokar nr 2. Trasa Wenecja - Rzym. - Zaraz 21.37 - mówi ksiądz Jan Kiełbasa, proboszcz parafii w Niedrzwicy. - Pomódlmy się. - Wieczny odpoczynek, racz dać mu Panie… - rozpoczynają modlitwę pielgrzymi. Modlący autobus mknie przez włoskie autostrady. Na jego szybie przyklejony plakat z Janem Pawłem II. Ktoś wydarł okładkę gazety, po to by umieścić ją na przedzie autokaru. - Mam jeszcze tasiemkę. Białą, czerwoną i czarną - cieszy się Ryszard Gwiazdowski. - Przymocujemy do anteny! Niech wszyscy wiedzą, że jesteśmy z Polski. Że jedziemy na pogrzeb naszego Ojca Świętego. Czwartek. Dzień przed pogrzebem Jana Pawła II. Ten sam autokar zatrzymuje się przed hipermarketem w Perugio. Kilkaset kilometrów przed Rzymem. Głośną muzykę słychać już przed drzwiami wejściowymi. Roześmiane twarze Włochów widać na każdym kroku. Niektórzy podrygują w rytm dyskotekowych przebojów. Inni z koszami wypełnionymi po brzegi zakupami krążą po sklepie. Większość szykuje się do weekendowych imprez. Nikt nie smuci się śmiercią Jana Pawła II. - Dlaczego mamy płakać i się zamartwiać?- dziwi się Chiara Tondeskone. - Mieliśmy tylu papieży i wszyscy umierali. A, że ten był sympatyczniejszy, to przecież nic nie znaczy. - Szanowaliśmy go - dodaje Roberto, jej mąż. - Ale łez nie wylewamy. To był przecież Wasz papież. Autokar dojeżdża do Rzymu. Na ulicach widać ludzi maszerujących z biało-czerownymi flagami. Niosą zdjęcia Jana Pawła II. Gdy widzą autokar z naklejonym plakatem Ojca Świętego, machają radośnie i krzyczą - \"Witamy rodaków”. Z ogromnymi plecakami i śpiworami kierują się w stronę placu Św. Piotra. Dzieci, młodzi, starsi. Tam zamierzają spędzić całą noc. Czekać na pogrzeb Ojca Świętego. - Bałam się jechać, bo kondycji już nie mam takiej jak kiedyś - mówi Maria Łuczycka. - Ale nie mogłam siedzieć w domu, przed telewizorem. Chciałam tu pożegnać Jana Pawła II. Tak podpowiadało mi serce. Czwartek. Noc przed pogrzebem \"polskiego” papieża. Włoskie knajpki zapełnione młodymi. Przed klubami muzycznymi kłębią się kolejki. - Już nie ma nic wolnego. Idziemy dalej - krzyczy jeden z chłopaków. Ale inne dyskoteki też są zatłoczone. - Ej, bella chodź z nami - krzyczy Włoch do jednej z Polek idących w stronę placu Św. Piotra. - Zabawimy się trochę. Piątkowy ranek. Centrum Rzymu przypomina noclegownie. Na ulicach porozkładane śpiwory. Przy murach Watykanu stoją rozbite namioty. Ludzie leżą na gazetach. Niektórzy śpią. Inni przekręcają się z boku na bok. Twardy chodnik uwiera. Wszędzie słychać tylko język polski. - Polacy przenieśli się do Rzymu - z uśmiechem mówi Agnieszka Kowalska, studentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Co chwila rozlegają się dźwięki \"Barki” - ulubionej pieśni Jana Pawła II. Śpiewają ją górale, mieszkańcy Poznania, Lublina, Warszawy, Tychów. O godzinie 10 wszyscy milkną. Czasem tylko słychać, jak ktoś wyciąga chusteczkę. Piątek. Godzina po uroczystościach pogrzebowych. Na każdym rogu kramiki z pamiątkami z Watykanu. Najdroższe są z wizerunkiem Jana Pawła II. A tych najwięcej. Kubki z uśmiechniętym papieżem, koszulki z Jego wizerunkiem. Hitem są trójwymiarowe zegarki z mrugającym Ojcem Świętym. Wszystkie co najmniej trzy razy droższe niż kilka dni wcześniej. - Obrazki z papieżem, różańce z papieżem. Tylko u nas długopisy z papieżem. Zapraszamy! - krzyczy łamaną polszczyzną jeden ze sprzedawców. - Testament Papieża! Po polsku! Testament Papieża! - przekrzykuje go stojący obok mężczyzna. Również po polsku. Także kawiarnie zachęcają klientów. Na dużych tekturach widnieją ogromne napisy \"Kremówki Jana Pawła II. Polakom życzymy smacznego” Pielgrzymi wracają do Polski. W autokarze wszyscy opowiadają historie z życia Jana Pawła II. Marek Okoń ma wyjątkowe wspomnienia. Dla niego to symboliczna wyprawa. Ponad dwadzieścia lat temu był na podobnej. Też zmierzał do Jana Pawła II. Wtedy pieszo, dziś autokarem. - Szedłem 40 dni - wspomina. - Mimo ciężkiego plecaka, który wtedy dźwigałem. Mimo upału, który lał się z nieba. Jego pierwsza pielgrzymka zbiegła się z początkiem pontyfikatu Ojca Świętego. Ta - jest ostatnim spotkaniem z Papieżem. Nagle kilka osób dostaje SMS-y. Przychodzą z Polski. \"Dziś o 21.37 zgaś światło. Niech cisza zalegnie w chwili, gdy umierał Ojciec Święty”. Austria. Wiedeń. Na pierwszych stronach gazety donoszą o ślubie księcia Karola i Kamili. - Podobno jej nie pocałował po ceremonii zaślubin - ze skupieniem przeglądają prasę dwie mieszkanki Wiednia. Relacje z pogrzebu Papieża omijają bez komentarza. Małe miasteczko przy granicy czesko-austriackiej. W jednym z kiosków leży gazeta, z której spogląda Jan Paweł II. W towarzystwie ma typowo męskie periodyki. W Czechach sytuacja się nie zmienia. Na ulicach wprawdzie migają autokary z flagami przepasanymi czarną wstążką lub z plakatami Jana Pawła II. Ale są to samochody z polskimi rejestracjami. Jeden jest z Czech. - Mieliśmy wiele problemów, by pojechać na pogrzeb. W naszych parafiach nikt tego nie organizował - mówi Ania Marwelowa z Pragi. - Pomogli nam Polacy mieszkający w naszym kraju. W Czechach nikt nie opłakuje Ojca Świętego. Dla Ani Jan Paweł II był kimś ważnym. Kimś, kto też urodził się w Polsce. - Może jak papieżem zostanie kardynał z naszego kraju, to będziemy się podobnie zachowywać - mówi. Świeczki stojące przy ulicach. Dużych i małych. Billboardy, na których nie ma reklam, a zdjęcia Jana Pawła II. Flagi w oknach domów, urzędów, szpitali. Duże zdjęcia Ojca Świętego w witrynach sklepowych. Czołówki gazet przypominające o tym, że odszedł Ktoś dla nas ważny. Informacje radiowe mówiące tylko o jednym człowieku. Jesteśmy w Polsce... •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama