O milion złotych poprosił władze województwa Zbigniew Lewartowicz, prezes spółki Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin-Niedźwiada. Na co? Na obsługę notarialną i... ogrodzenie lotniska. Problem w tym, że na razie nie ma czego ogradzać. Ziemia, na której ma powstać port lotniczy, należy do miejscowych rolników.
To nie pierwszy zaskakujący pomysł prezesa. Lewartowicz chciał już kupić dwa boeingi 737 i dzięki nim uruchomić wojewódzkie linie lotnicze. A w Internecie szukał ludzi do obsługi nieistniejącego lotniska. (kap)
Komentarze