Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Można stracić apetyt

Panierowany kurczak z piórkami wzbudził odrazę pracowników sanepidu kontrolujących bialskie bary. To nie było jedyne uchybienie, z którym spotkali się podczas środowej inspekcji.
Kontrolowane były bary znajdujące się na stacjach benzynowych. Do dwóch inspektorzy mieli najwięcej zastrzeżeń. Zaskoczył ich mysi zapach i bałagan panujący na zapleczu. bez trudu odnaleźli tez ślady gryzoni. Odrapane ściany wymagały remontu. Zamrażarki działały wadliwie. Te nieprawidłowości kosztowały właściciela 100 zł. Zapłacił i nie protestował. Nie lepiej było w innym z bialskich barów. Tam Agnieszka Paszkowska i Wiesława Żuk z sanepidu zastały nieczynny wyparzacz do naczyń i ogólny bałagan. W lodówce przeznaczonej do przechowywania jaja personel trzymał surowe mięso. Wiele wątpliwości wzbudziły też organizacja pracy w barze. Właściciele oszczędzali na etatach. Dwie pracownice zajmowały się przygotowywaniem potraw, sprzątaniem i zarazem obsługą klientów. - Życie zmusza mnie do obchodzenia przepisów - tłumaczył podczas kontroli zastępca dyrektora. Mężczyzna zapłacił mandat w wysokości 200 zł. Zobowiązany został do usunięcia wszystkich zaniedbań. O wiele lepiej wypadły kontrole w lokalach w Woskrzenicach i Horbowie. Na zapleczu, w kuchni i sali konsumpcyjnej panował porządek. Obsługą klientów zajmowała się wystarczająca liczba osób. Nie było także zastrzeżeń co do toalet. - Nie musimy już się wstydzić przed turystami z zagranicy. Jest czysto i schludnie. Kierowcy i podróżni korzystać z toalet za darmo - mówi Halina Gorajek, z bialskiego sanepidu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama