O tym, co będzie w lokalu na parterze bloku przy al. Partyzantów 48 w Puławach zdecydują głosy mieszkańców.
Katarzyna Prus
04.05.2014 13:23
Tak ustalono podczas ubiegłotygodniowego spotkania z wiceprezesem spółki Inwestor HM, która jest właścicielem lokalu. Do wyboru jest sklep spożywczy albo klub go go.
- Ponownie przedstawiliśmy nasz pierwotny pomysł otwarcia osiedlowego sklepu spożywczego wraz ze sprzedażą alkoholu, na który wspólnota w grudniu ubiegłego roku nie wyraziła zgody. W zamian za zgodę na koncesję alkoholową zobowiązaliśmy się do zamontowania monitoringu zewnętrznego całego budynku na nasz koszt, wyciszenia ścian i sufitów w lokalu oraz płacenia co miesiąc wyższego czynszu, na czym na pewno zyskają mieszkańcy - podkreśla Marcin Mielcarz, wiceprezes spółki Inwestor HM. - Część mieszkańców już wyraziła zgodę na naszą propozycję. W związku z tym mam nadzieję, że pozostali podejmą taką samą decyzję i w ten sposób dojdziemy do porozumienia. Wówczas z przyjemnością rozwiążemy umowę z obecnym najemcą.
Spółka przedstawiła również mieszkańcom analogiczne przypadki z Lublina i Gdańska, kiedy wspólnoty mieszkaniowe nie zgadzały się na sprzedaż alkoholu w lokalach usługowych znajdujących się w ich budynkach. - Sądy Okręgowe w Lublinie i Gdańsku uchyliły ich decyzje - zaznacza wiceprezes spółki Inwestor HM. - Nie chcemy nikogo straszyć, tylko pokazać jak to wygląda w praktyce. Wspólnota mieszkaniowa nie może ograniczać konstytucyjnego prawa własności właściciela lokalu do dysponowania nim. Zostało to potwierdzone konkretnymi orzeczeniami sądowymi.Niektórych mieszkańców przekonało stanowisko spółki. - Zgodziłam się na sklep spożywczy, bo to jednak lepsze rozwiązanie niż klub go-go. Właściciel lokalu zobowiązał się zainstalować monitoring i wyciszyć ściany, co jest pewnym kompromisem - mówi jedna z mieszkanek bloku przy Partyzantów 48, która wcześniej była przeciwna otworzeniu sklepu spożywczego.
Przypomnijmy, że zgodnie z zapowiedziami, klub go-go miał działać od 1 maja. Nie został jednak otwarty. Zdaniem niektórych mieszkańców, potwierdza to przypuszczenia, że to był tylko straszak, który miał ich zmusić do wyrażenia zgody na koncesję alkoholową.
Komentarze