Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Podpis radnego to sprawa dla śledczych? "Na 80 proc. zawiadomię prokuraturę"

Czy będzie doniesienie na miejskiego radnego, który przyszedł na koniec sesji Rady Miasta i poświadczył podpisem, że był ja jej rozpoczęciu? Decyzja w tej sprawie miała zapaść w poniedziałek, ale będzie ogłoszona dopiero we wtorek.
Podpis radnego to sprawa dla śledczych? "Na 80 proc. zawiadomię prokuraturę"
- Na 80 proc. będzie zawiadomienie do prokuratury - mówi Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta.

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy radnego PO, Stanisława Podgórskiego, który na czwartkową sesję rozpoczętą o godz. 9 dotarł dopiero o godz. 12.58. Zaczął od podpisania się na jednej z dwóch list obecności, które musi podpisać radny, by dostać dietę za udział w posiedzeniu. Na jednej liście potwierdza się obecność na rozpoczęciu sesji, a na drugiej obecność na końcu obrad. Radny, który podpisze tylko jedną z list, lub nie podpisze żadnej traci 30 proc. diety wynoszącej ok. 2500 zł miesięcznie. Czwartkowa sesja zakończyła się 17 minut po tym, jak radny dotarł do Ratusza.

W rozmowie z nami Podgórski wyjaśniał, że nie mógł brać udziału w tej sesji, a przyszedł na nią "najszybciej jak mógł” tylko dlatego, że od przewodniczącego klubu PO dostał SMS-a z informacją o zarządzonej dyscyplinie obecności i dyscyplinie głosowań. Przyszedł już po wszystkich głosowaniach.

Przewodniczący Rady Miasta od razu zapowiedział, że Podgórski dostanie okrojoną dietę.

Więcej o sprawie: Radny przyszedł na koniec sesji i podpisał listę, że był od rana. Diety nie dostanie

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama