Blisko, coraz bliżej
Po znakomitym meczu SPR ICom Lublin pokonało Zagłębie Lubin 35:27. Lublinianki, po odrobieniu z nawiązką jednobramkowej straty z pierwszego meczu, ponownie wzniosły nad głowy Puchar Polski. Trofeum krajowego pucharu powróciło nad Bystrzycę po czterech latach.
- 21.03.2006 09:17
Gdzie spocznie kryształowy puchar? - W klubie, na wyeksponowanym miejscu, przygotujemy specjalną gablotkę. Myślimy o tym, żeby podzielić się z kibicami naszym wspólnym szczęściem. Może wystawimy trofeum na widok publiczny? Musimy tylko znaleźć odpowiednie miejsce - mówi zadowolony prezes zwycięskich piłkarek, Andrzej Wilczek. Bo i powód do zadowolenia jest niemały. - Zmagaliśmy się od dłuższego czasu z przeciwnościami losu. Nie oszczędzały nas kontuzje. Pomimo wszystko, w finałowej rozgrywce dziewczyny pokazały, że mają naturę zwycięzcy. Zagłębie było bez szans - dodaje sternik.
Świętowanie trwało jednak krótko, już w sobotę pierwszy mecz z Vive Kielce. - Spędziliśmy wieczór wszyscy razem. Podobnie jak w zeszłym roku, po wywalczeniu tytułu mistrzowskiego, spotkaliśmy się na bankiecie. Jeszcze raz przeżywaliśmy w pamięci ten mecz. Na tym jednak koniec. Teraz myślimy już tylko o przyszłości. Dziewczyny są niewiarygodnie umotywowane. Zapewniają, że są w stanie wywalczyć najcenniejszy medal. Ja również w to wierzę. Mistrzostwo jest już bardzo blisko, coraz bliżej. Na wyciągnięcie ręki - mówi Wilczek.
Lubelskie piłkarki triumfowały w Pucharze Polski po raz siódmy. Ostatni raz sięgnęły po puchar w 2002 roku, jeszcze pod szyldem Monteksu. Niedzielne trofeum jest pierwszym wywalczonym jako SPR. Puchar trafiał na Lubelszczyznę w latach: 1996, 1997, 1999, 2000 i 2001. Najwięcej finałów w naszej ekipie zaliczyły Beata Aleksandrowicz i Sabina Włodek. - Nie miałam udziału we wszystkich zdobytych Pucharach Polski. Nie wystąpiłam w 2002 roku z powodu kontuzji kolana. Wydaje mi się, że opuściłam jeszcze jedną edycję, ale nie jestem pewna. Trochę tych trofeów już było. Wszystkie sprawiają taką samą frajdę i radochę, ale myślę, że ten ostatni był szczególny, z dwóch powodów. Po pierwsze - wywalczyłyśmy go po długiej przerwie, no i drugi, ważniejszy - przecież zagrałyśmy przed własną publicznością. Teraz myślimy już o mistrzostwie. Czarnego konia finałów upatrywałabym w Piotrcovii, Zagłębie się już chyba wypaliło - mówi popularna \"Saba”.
Reklama













Komentarze