Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jedną nogą w półfinale

Szczypiornistki SPR ICom Lublin są już jedną nogą w półfinale mistrzostw Polski. W sobotę, w pierwszym meczu rundy play-off, podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego pokonały w Kielcach miejscowe Vive 19:29. - Można przegrać, ale w dobrym stylu - żaliła się po spotkaniu Ewa Kruk, trener kielczanek, która przez... dwa tygodnie przygotowywała swoje podopieczne \"pod” mecz z SPR ICom.
SKŁADY I BRAMKI Vive: Bator, Umańska - Skrzyniarz 3, Owczarek, Echolc 2, Czerwińska, Sęktas 2, Szyszkiewicz 1, Rubtsova 2, Grudka 1, Kopertowska 1, Duda 6, Grabarczyk, Drogosz 1. Kary: 10 min. SPR ICom: Chemicz, Korabava - Aleksandrowicz, D. Malczewska 5, Włodek 4, Lisowska 4, Damięcka 7, Puchacz 7; Hipnarowicz, Kamielina, Kot, Duran. Kary: 14 min. Sędziowali: Tomasz Bednarek i Jarosław Budzianowski (Katowice). Widzów: 800. Stan rywalizacji: 1-0 dla SPR ICom. Z założeń taktycznych gospodyń wyszły nici. Vive tylko na początku spotkania, grając wysoką obroną, stawiało opór. Dlatego pierwsza bramka meczu padła dopiero w 5 min (Izabela Puchacz), a na pierwsze trafienie Vive miejscowi kibice czekali do 7 min. Wówczas Magdalenę Chemicz pokonała najskuteczniejsza zawodniczka rundy zasadniczej ekstraklasy Izabela Duda. Przez całą godzinę zespołem dyktującym warunki był jednak SPR ICom. Lublinianki ponownie zagrały dobre spotkanie, ustrzegły się prostych błędów i zaprezentowały skuteczną grę nie tylko w ataku, ale i defensywie. - Cała obrona funkcjonowała poprawnie, dzięki czemu udało nam się jeszcze w pierwszej połowie uzyskać bezpieczną przewagę - podkreśla Magdalena Chemicz. - Wyszłyśmy do tego meczu bardzo skoncentrowane. Chciałyśmy w pierwszych 20 min odskoczyć rywalkom i kontrolować spotkanie. Udało się. Wygrywając w Kielcach pokazałyśmy, że jesteśmy zespołem godnym tytułu mistrza Polski - mówiła z kolei Izabela Puchacz, która zapisała na swoim koncie siedem bramek, z czego aż 6 rzuconych w drugiej odsłonie. To właśnie w drugiej połowie podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego zagrały efektowniej, dzięki czemu w 53 min, po kolejnej bramce Ewy Damięckiej, wygrywały już 27:16. Im było bliżej końca meczu, tym częściej szkoleniowiec lubelskiej ekipy na parkiet wpuszczał zmienniczki, dając odpocząć m.in. Sabinie Włodek, Annie Lisowskiej czy Chemicz, którą udanie zastąpiła Alesia Korabava. W ostatnich sekundach Białorusinka obroniła nawet rzut karny, wykonywany przez Kamilę Skrzyniarz, a wynik spotkania ustaliła po kontrataku i podaniu Iwony Kot Damięcka. - Może moje zawodniczki spaliły się psychicznie jeszcze przed meczem, bo dziś zagrały jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie - mówiła wyraźnie przygnębiona trener gospodyń. I trudno się minorowym nastrojom w obozie beniaminka dziwić, bo w drugim meczu - zaplanowanym na najbliższą sobotę w Lublinie - faworytem będą zawodniczki SPR ICom. A że w pierwszej rundzie play-off gra się do dwóch zwycięstw, to podopieczne trenera Jankowskiego powoli mogą myśleć o półfinałowych starciach ze zwycięzcą pary AZS Politechnika Koszalin - AWFiS Gdańsk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama