Reklama
Wreszcie u siebie
Aż na długie cztery tygodnie musieli uzbroić się w cierpliwość fani „zielono-czarnych”, aby po raz pierwszy w tym roku zobaczyć swoich ulubieńców na stadionie przy al. Jana Pawła II. W sobotę wreszcie powinno się udać. Rywalem Górnika będzie Odra Wodzisław, która w Łęcznej gościła wcześniej dwukrotnie i oba mecze... wygrała.
- 29.03.2006 21:07
Po sesji wyjazdowej – do Bełchatowa i Krakowa tym razem podopiecznych Dariusza Kubickiego czekają dwa spotkania u siebie. Najpierw, w ramach 22 kolejki z Odrą, a we wtorek (4 kwietnia) z Arka Gdynią. To będzie odrobienie zaległości z 18 serii, planowanej na 4 marca. Konfrontacja z ekipą z Trójmiasta była przekładana już trzykrotnie.
Początek piłkarskiej wiosny okazał się dla Górnika słodko-gorzki. Zaczęło się od remisu, który szybko został zamieniony na walkower, bo Łukasz Masłowski powinien pauzować za kartki. Karę musiał i tak odcierpieć, pod Wawelem. Na szczęście Cracovię udało się pokonać. Niestety, pech dalej nie opuszcza pomocnika, „Bogu ducha winnego” w historii z walkowerem. – Łukasz krzywo stanął i podkręcił nogę w kolanie – tłumaczy trener Dariusz Kubicki. – Dlatego pojechał na badanie USG do Warszawy. Nie wiem, czy będzie mógł wystąpić przeciwko Odrze. Pod uwagę brany będzie natomiast Grzegorz Wędzyński, który chorował na grypę, ale już wznowił treningi.
Łęcznianie trenują codziennie raz, przed południem, a w piątek wyjdą na zajęcia o godz. 18, w porze rozpoczęcia meczu ligowego. Na początku tygodnia „Kuba” nie miał do dyspozycji Mariusza Pawelca, powołanego na towarzyskie spotkanie reprezentacji młodzieżowej z Węgrami. – Pojechałem na kadrę, ale trener Andrzej Zamilski myślał nawet o odesłaniu mnie do domu – mówi defensor Górnika. – Na boisku w Krakowie, które było dosyć twarde, bardzo mocno i głęboko obtarłem piętę. Nie mogłem włożyć buta, więc w poniedziałek na sztucznym boiska biegałem na bosaka.
Mecz z Odrą będzie inauguracją piłkarskiej wiosny w Łęcznej. Wcześniejsze spotkania odwoływano z powodu zimowej aury. W końcu zrobiło się cieplej, ale teraz z kolei pada deszcz. – Boisko jest nasiąknięte, miękkie – opisuje trener Kubicki. – Jednak z każdym dniem powinno być coraz lepsze i do soboty odpowiednio przeschnąć. Derbów Śląska pomiędzy Odrą i Górnikiem Zabrze nie oglądaliśmy na żywo, ponieważ posiadamy już informacje o najbliższym rywalu. Przy dzisiejszym dostępie do mediów to nie jest takie trudne. Ale to tylko jeden z elementów, znacznie istotniejszym jest realizacja zadań na boisku przez zawodników. W Wodzisławiu ostatnio grała Legia i myślę, że zdążę jeszcze porozmawiać o przeciwniku z Darkiem Wdowczykiem.
Reklama













Komentarze