Reklama
Fajerwerki tylko na trybunach
PIŁKARSKA III LIGA • Bezbramkowe derby Hetmana z Avią. Po porażce Stali Stalowa Wola świdniczanie na czele tabeli
Po przełożeniu dwóch serii spotkań wreszcie ruszyła runda rewanżowa w III lidze. Zamościanie powitali piłkarską wiosnę derbami z Avią Świdnik. Mecz był zacięty, ale nie dostarczył zbyt wielu emocji. Zakończył się bezbramkowym remisem, chociaż goście stworzyli więcej sytuacji strzeleckich. Po podziale punktów Avia znalazła się na czele tabeli, wykorzystując potknięcie Stali Stalowa Wola.
- 02.04.2006 22:49
Świdniczanie mieli okazję objęcia samodzielnego przodownictwa. Wygrana w Zamościu dałaby dwupunktową przewagę nad Stalą Stalowa Wola. Trzeba przyznać, że drużyna trenera Marka Maciejewskiego była blisko celu, stwarzając przynajmniej trzy wyśmienite okazje do zdobycia gola. Piłkarze Avii szybciej opanowali środek pola, wykorzystując osłabienie pomocy Hetmana. W wyjściowym składzie gospodarzy zabrakło kontuzjowanych Mariusza Pliżgi i Tomasza Sobczyka, a Jacek Iwanicki pauzował za żółte kartki.
Optyczna przewaga gości mogła zaowocować już w 10 min, kiedy po rzucie rożnym Paweł Pranagal strzelił z 5 m prosto w Marka Baranowskiego. W 24 min fatalny błąd popełnili bramkarz Hetmana i Rafał Waga. Pierwszy nie zdecydował się na wybicie futbolówki, drugi biernie przyglądał się jak piłkę przejmuje Daniel Szewc. Prawy pomocnik Avii znalazł się sam na sam z Baranowskim. Mógł zrobić wszystko, ale wybrał najgorszy wariant. Najwyraźniej zaskoczony sytuacją huknął mocno, wysoko nad poprzeczką.
Avia nadal agresywnie atakowała. Z lewej strony trudny do upilnowania był Łukasz Misztal, chociaż jego akcje mogły być bardziej efektywne. W pierwszej połowie Hetman tylko raz zagroził świdnickiej bramce. Po podaniu Wagi z ostrego kąta uderzył tegoroczny nabytek zamościan - Marcin Narwojsz. Gieresz nie miał problemów z obroną.
Po zmianie stron goście czekali na kontry i znowu szansę miał Pranagal. W 56 min ładnie uwolnił się spod opieki obrońcy, strzelił z 16 metrów, tuż obok słupka. W 63 min defensorów Avii próbował zaskoczyć Narwojsz, ale trafił w rywala. W odpowiedzi Misztal stanął oko w oko z Baranowskim, jednak przegrał pojedynek. To była kolejna wyborna okazja świdniczan. Kilka minut później zamościanie nie potrafili wybić piłki z własnego pola karnego, ale Paweł Machnikowski i Łukasz Gromba nie skorzystali z prezentu. Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się w 79 min. Narwojsz urwał się opiekunom, dokładnie zacentrował do Adriana Sadowskiego, a ten stojąc kilka metrów od bramki źle trafił głową w piłkę, fatalnie pudłując. Po tak niefortunnym zagraniu napastnik Hetmana opuścił boisko, a Marek Sadowski zapewne czerwienił się po wyczynie syna. - Adrian niepotrzebnie czekał na piłkę. Kiedy kończył akcję, musiał się odchylić, dlatego zabrakło precyzji przy strzale - tłumaczył syna Sadowski senior.
Zawodnicy nie postarali się o piłkarskie fajerwerki. Na wysokości zadania stanęli kibice obydwu zespołów. Zamościanie zadbali o odpowiednią oprawę, odpalając kolorowe race, co absolutnie nie zakłóciło porządku na trybunach. Taki doping powinien towarzyszyć drużynom w każdym meczu.
Artur Toruń
Hetman Zamość - Avia Świdnik 0:0
SKŁADY
Hetman: Baranowski - Karpowicz, Wachowicz, Saramak, Waga - Kleszcz, Kita, Szczyrba, Reyer - Sadowski (80 Hałas), Narwojsz.
Avia: Gieresz - Machnikowski, Bednaruk, Dziewulski, Czępiński - Szewc (66 Zawadzki), Wiącek, Gutek (56 Orzędowski, 90 Borowiec), Misztal - Pranagal, Gromba (90 Boniaszczuk).
Żółta kartka: Machnikowski (Avia).
Sędziował: Piotr Siedlecki z Warszawy.
Widzów - 1800.
Reklama













Komentarze