Reklama
W oczekiwaniu na powtórkę finału
Dwóch meczów potrzebowały piłkarki ręczne SPR ICom, aby awansować do półfinału mistrzostw Polski. W sobotę przed własną publicznością lublinianki gładko pokonały Vive Kielce wygrywając 35:26. Teraz w rozgrywkach nastąpi przerwa, a kolejny mecz nasz zespół rozegra za trzy tygodnie. W II rundzie play-off podopieczne Edwarda Jankowskiego zmierzą się z AZS AWFiS Gdańsk i będzie to powtórka ubiegłorocznego finału.
- 03.04.2006 09:14
SPR ICom: Chemicz, Korabava - Włodek 8, Lisowska 6, Damięcka 5, Duran 4, Puchacz 4, D. Malczewska 3, Rola, Kot 3, Majerek 1, Kamelina 1, Aleksandrowicz. Kary: 10 min.
Vive: Bator, Sidorowa, Umańska - Duda 8, Skrzyniarz 5, Sęktas 4, Kopertowska 1, Grabarczyk 4, Echolc 2, Czerwińska 2, Rubtsova, Drogosz, Tutaj. Kary: 10 min.
Sędziowali: Jarosław Szynklarz i Mariusz Szynklarz (Opole). Widzów: 800.
Pierwszy mecz: 29:19 dla SPR ICom. Stan rywalizacji: 2:0. Awans: SPR ICom.
Zgodnie z przypuszczeniami beniaminek z Kielc nie postarał się o niespodziankę i nie doprowadził do trzeciego meczu. Owszem trener Ewa Kruk odgrażała się, że jej podopieczne przyjadą powalczyć, a ich atutem miała być determinacja. Okazało się jednak, że siła drużyny tkwi w... sile. Dopóki piłkarki Vive radziły sobie kondycyjnie z trudami meczu, jakoś nawiązywały walkę z gospodyniami. Otworzyły nawet rezultat i po 3 min gry prowadziły nawet \"trójką”. Ale im głębiej w las, tym ciemniej...
Po niespełna kwadransie gry i bramce Ewy Damięckiej mistrzynie kraju wyszły na pierwsze prowadzenie (7:6), którego nie oddały już do końca. Rywalki owszem starały się \"gonić” wynik, ale nawet przy, tak słabej postawie całej linii obronnej, łącznie z Magdaleną Chemicz, wychodziło im to nie najlepiej. Wystarczyły bowiem dwa przechwyty Beaty Aleksandrowicz i kontry zakończone skutecznymi rzutami Sabiny Włodek i Iwony Kot, aby nasz zespół odskoczył na bezpieczne pięciobramkowe prowadzenie (19 min). Najwyższą jednak przewagę lublinianki osiągnęły w ostatnich sekundach, kiedy po bramce Oleny Kamieliny gospodynie prowadziły 35:25. Wszystko \"popsuła” jednak Elżbieta Kopertowska, która na 15 sekund przed końcową syreną pokonała Alesię Korabavą.
Jednak w tym meczu nie o różnicę bramkową chodziło, a o sam wynik. Ten już po raz czwarty w tym sezonie w pojedynku z kielczankami był korzystny dla nas. Podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego bez trudu awansowały do najlepszej \"czwórki” w Polsce. Budujące jest również to, że wreszcie szkoleniowiec ma w kim wybierać. W sobotę po rocznej przerwie na parkiet powróciła Małgorzata Majerek. Coraz lepiej poczyna sobie Iwona Kot, która przeciwko Vive zmieniła bardziej ograną Małgorzatę Rolę i radziła sobie przyzwoicie.
Reklama













Komentarze