Reklama
Bez starych znajomych?
To spotkanie miało otworzyć w Łęcznej piłkarską wiosnę. Niestety, zimowa aura sprawiła, że mecz z Arką trzeba było przekładać dwukrotnie. W dzisiejszy wieczór nic już nie powinno stanąć na przeszkodzie, choć jakość nawierzchni wciąż pozostawia wiele do życzenia. Na innych stadionach również będą odrabiane zaległości: Odra Wodzisław zmierzy się z Górnikiem Zabrze, Korona Kielce z Pogonią Szczecin, a Wisła Płock z Lechem Poznań. Jutro jeszcze Zagłębie Lubin podejmie warszawską Polonię.
- 04.04.2006 10:50
Górnik i Arka to zespoły rywalizujące o utrzymanie, dlatego ten mecz będzie szalenie istotny dla układu tabeli w jej dolnych rejonach. \"Zielono-czarni” zremisowali w sobotę bezbramkowo z Odrą i teraz już nie mogą pozwolić sobie na stratę kolejnych punktów. Drużyna z Gdyni również nie miała ostatnio wyśmienitych humorów, po remisie z Groclinem Dyskobolią. Tym bardziej że był to drugi kolejny podział punktów Arki na własnym stadionie. Wcześniej z jednym \"oczkiem” z Wybrzeża wyjechała Wisła Płock.
Teraz podopiecznych Wojciecha Wąsikiewicza czekają dwa wyjazdy, po Łęcznej jeszcze do Kielc. I jeśli zakończą się one dla Arki fiaskiem, na ławce trenerskiej może zasiąść... Bogusław Kaczmarek. Takie wieści dotarły na Lubelszczyznę z Trójmiasta. - Nie bawię się w plotki, więc nie będę tego komentował - mówi Ireneusz Kościelniak. - Skupiam się na najbliższym meczu, choć razem z \"Griszką” mamy małe szanse na wyjście od pierwszej minuty. Porażka mogłaby nas postawić w bardzo trudnym położeniu. Ale Górnik też nie ma lepiej...
Wąsikiewicz to były trener, a Irek Kościelniak i Andrij Griszczenko to byli piłkarze Górnika. Obaj, w przeciwieństwie do szkoleniowca, bardzo miło wspominani są w Łęcznej. Zobaczyć ich na boisku byłoby dużą frajdą dla kibiców i dziennikarzy. W spotkaniu na pewno zabraknie pauzujących za kartki Grzegorza Pilcha oraz Dariusza Ulanowskiego.
Mecz z Arką pewnie będzie podobny do tego z Odrą. Goście, cofnięci bliżej własnej bramki, będą bronili jednego punktu. Zanosi się na bicie głową w mur. Oby tym razem został rozbity.
Reklama













Komentarze