Reklama
Przekleństwo \"Portowców”
Wyprawa do Szczecina przebiegła w skrajnych nastrojach. Najpierw, w piątek, na ekipę Górnika spadła jak grom z jasnego nieba informacja, że Komisja Odwoławcza PZPN postanowiła anulować walkower przyznany drużynie Bełchatowa. Ale radość trwała tylko dobę, bo ta zdobycz okazała się jedyną wywalczoną w weekend.
Choć do pełni szczęścia
zabrakło tylko kilkadziesiąt sekund...
- 09.04.2006 23:17
BRAMKI
1:0 - Kaźmierczak (2), 1:1 - Kubica (9), 2:1 - Amaral (90+2).
SKŁADY
Pogoń: Pesković - Valdir, Julcimar, Ze Roberto - Matlak, Tavares (32 Lilo), Amaral, Kaźmierczak, Daniel (74 Grzelak) - Elton (75 Wagner), Andradina.
Górnik: Bledzewski - Kulig, Sokolenko, Bronowicki, Golem - Oziemczuk (73 Grzegorzewski), Wędzyński, Kaczmarczyk Sokołowski (58 Manevski) - Bykowski (90 Pawelec), Kubica.
Sędziował: Tomasz Pacuda (Częstochowa). Widzów: 7500. Żółte kartki: Kaźmierczak (P) - Golem (G).
Przyjezdni jeszcze nie zdążyli oswoić się z boiskiem, a już przegrywali. Lepszego początku kibice \"Portowców” nie mogli sobie wymarzyć. Po pierwszym gwizdku piłka krążyła między gospodarzami, aż wpadła pod bramkę Andrzeja Bledzewskiego. Rafał Kaczmarczyk, wspomagający obrońców, główkował zbyt krótko, na co czyhał tylko Przemysław Kaźmierczak. Były zawodnik Górnika uderzył bez namysłu i trzeba było odrabiać straty. Zegar pokazał 80 sekundę...
Jednak podopieczni Dariusza Kubickiego ani myśleli spuszczać głów. W 9 min Kaczmarczyk kapitalnym podaniem uruchomił hasającego na skrzydle Przemysława Kuliga, który w biegu dośrodkował. Andrzej Kubica wyskoczył najwyżej i uderzeniem piłki głową, po koźle, wyrównał straty. Mecz zaczął się od początku.
Górnik ruszył za ciosem i centymetrów brakowało, aby cieszył się z prowadzenia. Niestety, po strzale z powietrza aktywnego Kuliga, piłka odbiła się od poprzeczki. Do przerwy z dystansu groźnie kopnął także Grzegorz Wędzyński.
Przez pełne 90 minut piłkarze obu drużyn dostarczali publiczności wielu wrażeń. Po podaniu Ediego Andradiny Daniel Cruz ostemplował słupek. Sporo roboty miał Andrzej Bledzewski, który wygrał pojedynek sam na sam z Grzegorzem Matlakiem oraz obronił strzał Eltona, zmierzający w \"okienko”. W 85 min \"Bledza” zatrzymał także uderzenie Wagnera, po którym piłka zmierzała do siatki tuż przy słupku. Wcześniej, po drugiej stronie boiska, Kamil Oziemczuk spudłował, mając przed sobą tylko Borisa Peskovicia. Bliski powodzenia był także ponownie Kulig, główkując w słupek po dośrodkowaniu Walerija Sokolenki.
Remis stawał się coraz bliższy, ale już w doliczonym czasie gry przepadł jak bańka mydlana. W 92 min wrzuconą piłkę strącił głową Mariusz Pawelec, a posiadający przed \"szesnastką” dużo swobody Amaral strzelił bez namysłu zewnętrzną częścią stopy. Bledzewski wyciągnął się jak struna, jednak podkręconej futbolówki sięgnąć nie miał szans.
- Zawsze staramy się grać do końca, nie odpuszczamy i dało nam to zwycięskiego gola - cieszył się po ostatnim gwizdku Kaźmierczak. A Górnik? Chyba może już mówić o przekleństwie \"Portowców”. Przed rokiem, w Łęcznej, Pogoń doprowadziła do remisu 1:1, po trafieniu w ostatniej minucie. Jesienią szczecinianie zwyciężyli na Lubelszczyźnie 1:0, też po golu w 90 min. Teraz znowu to samo...
(ogor)
Dariusz Kubicki (Górnik)
- Zabrakło nam koncentracji. Straciliśmy bramki tuż po pierwszym i tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego. Na pewno był to mecz obfitujący w wiele sytuacji i spięć podbramkowych. W zasadzie chcieliśmy wygrać to spotkanie, jednak tak się ono ułożyło, że później walczyliśmy o remis. Wejście Jakuba Grzegorzewskiego nie oznaczało wzmocnienia ataku, ale poprawę gry na prawej stronie. •
Bohumil Panik (Pogoń)
- Malutki Amaral był najlepszym zawodnikiem na boisku. Najwięcej biegał, najwięcej pracował. Najbardziej się starał, byśmy wygrali ten mecz.
To profesjonalista w każdym calu i pokazał to na boisku. W Kielcach grał tylko osiem minut i miał zapas sił. Przeciwnik był bardzo dobrze ustawiony, umiejętnie zagęszczał środek boiska. Nad meczową taktyką rozmyślałem do trzeciej nad ranem. Każda piłka na wysokiego napastnika mogłaby się dla nas źle skończyć. Gra co trzy, dwa dni jest dla moich piłkarzy, i nie tylko dla nich, ogromnym wysiłkiem. Kaźmierczak i Cruz oddychali już rękawami. •
Cracovia – Groclin Dyskobolia 1:3 (1:3)
Bramki: Bania (25) – Gęsior (22, 40), Rocki (24). Czerwona kartka: Kumbev (Groclin, 81, druga żółta).
Cracovia: Cabaj – Wacek (68 Drumlak), Skrzyński, Karwan, Nowak – Pawlusiński (78 Szczoczarz), Giza, Wojciechowski (68 Heidemann), Bojarski – Moskała, Bania.
Groclin: Przyrowski – Lazarevski, Kumbev, Lacić, Lasocki – Piechniak, Sokołowski, Gęsior (84 Kozioł), Sablik – Rocki (77 Radzewicz), Zahorski (56 Ślusarski).
Cracovię po raz pierwszy poprowadził Stefan Białas, który po zwolnieniu Bogusława Kaczmarka był jednym z kandydatów do pracy w Górniku. „Pasy” już od dziesięciu spotkań nie potrafią wygrać i teraz muszą martwić się spadkiem. Dariusz Gęsior jak wino – im starszy, tym lepszy.
Lech Poznań – Wisła Kraków 2:1 (0:1)
Bramki: Reiss (77), Mowlik (81, karny) – Kłos (26).
Lech: Kotorowski – Marciniak, Mowlik, Bosacki, Telichowski – Szewczuk (72 Buzała), Scherfchen, Świerczewski, Samba Ba – Reiss, Wachowicz (90 Wilk).
Wisła: Majdan – Baszczyński, Kłos, Stolarczyk, Dudka – Błaszczykowski (75 Paulista), Mauro Cantoro, Sobolewski, Zieńczuk (82 Mijailović) – Paweł Brożek (46 Penksa), Kryszałowicz.
Pierwsza porażka Wisły za kadencji Dana Peterscu. Mariusz Mowlik wykorzystał rzut karny jak prawdziwy profesor.
Korona Kielce – Arka Gdynia 1:0 (0:0)
Bramka: Bednarek (90+2).
Korona: Mielcarz – Golański (43 Drzymont), Hernani, Szyndrowski, Bednarek – Kwiek, Bilski, Hermes, Nowacki (70 Kaczmarek) – Piechna, Gajtkowski (67 Robak).
Arka: Witkowski – Kościelniak, Jawny, Jakosz, Majda – Pudysiak, Ulanowski, Sobieraj (57 Kubisz), Griszczenko (51 Wróblewski), Moskalewicz – Pilch (84 Bartoszewicz).
Ulga w Kielcach, Korona odniosła pierwsze ligowe zwycięstwo w tym roku. Dzięki temu odczarowany został nowy stadion. Ireneusz Kościelniak i Andrij Griszczenko zaczęli od pierwszej minuty. Bramki gospodarzy strzegł Maciej Mielcarz, który razem z „Kostkiem” i „Griszą” wywalczył awans dla Łęcznej.
Odra Wodzisław – GKS Bełchatów 0:2 (0:0)
Bramki: Garguła (61), Matusiak (86).
Odra: Pilarz – Szymiczek, Dudek, Dymkowski, Bujok – Woś, Malinowski, Muszalik (65 Kowalski), Szary (46 Korzym) – Chmiest (76 Zjawiński), Czerkas.
GKS: Sapela – Kowalczyk, Pietrasiak, Cecot (69 Strąk), Popek – Wróbel (82 Ujek), Jarzębowski, Kuranty, Garguła – Matusiak (89 Nowak), Dziedzic.
Bohaterem meczu był Łukasz Garguła, który zdobył gola i popisał się kapitalną asystą do Radosława Matusiaka.
Zagłębie Lubin – Amica Wronki 2:0 (1:0)
Bramki: Chałbiński (15), Plizga (70).
Zagłębie: Liberda – Mierzejewski, Stasiak, Arboleda, Felipe – Łobodzński, Jackiewicz, Sunday (78 Piszczek), Iwański (84 Bartczak), Plizga – Chałbiński.
Amica: Cierzniak – Wasilewski, Bieniuk, Dziewicki, Wojtkowiak – Kikut, Simr, Murawski (73 Bartczak), Grzybowski (69 Burkhardt) – Gregorek (60 Micanski), Pitry.
W klasyfikacji strzelców Michał Chałbiński goni Grzegorza Piechnę. Napastnik Zagłębia traci do „Kiełbasy” już tylko dwa gole. Amica przegrała dopiero pierwszy mecz w rundzie wiosennej.
Polonia Warszawa – Legia Warszawa 0:2 (0:0)
Bramki: Ouattara (60 głową), 0:2 Edson (65 wolny).
Polonia: Simunic – Żytko, Łukasiewicz, Hucika, Kozubek – Gołaszewski (66 Jarosiewicz), Ekwueme, Dźwigała, Zasada (75 Kosmalski) – Citko (57 Cichon), Arifović.
Legia: Fabiański – Szala, Ouattara, Choto, Edson – Bronowicki (77 Karwan), Surma, Burkhardt (53 Vukovic), Roger – Kucharski (46 Szałachowski), Włodarczyk.
46. derby Warszawy, po których Legia powiększyła swoją przewagę na drugą Wisłą do czterech punktów.
1. Legia Warszawa 23 50 36-12
2. Wisła Kraków 23 46 36-17
3. Amica Wronki 23 39 39-21
4. Zagłębie Lubin 22 38 37-24
5. Lech Poznań 22 33 34-34
6. Korona Kielce 22 32 32-26
7. Pogoń Szczecin 22 31 25-25
8. Wisła Płock 22 31 28-31
9. Odra Wodzisław 23 28 18-24
10. Groclin Dyskobolia 22 26 28-34
11. Cracovia 23 26 24-38
12. GKS Bełchatów 23 25 22-29
13. Górnik Łęczna 22 23 17-20
14. Arka Gdynia 23 23 17-24
15. Górnik Zabrze 22 22 22-33
16. Polonia Warszawa 23 16 15-39
11 kwietnia: Arka Gdynia – Cracovia • Groclin Dyskobolia – Odra Wodzisław • GKS Bełchatów – Pogoń Szczecin • Wisła Kraków – Wisła Płock • Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin • Amica Wronki – Korona Kielce. 12 kwietnia: Górnik Łęczna – Polonia Warszawa (godz. 18.30) • Legia Warszawa – Lech Poznań.
Odczarować własny stadion
• Gol na początku, gol na końcu, to efekt braku koncentracji, jak mówi trener?
- W jakimś stopniu na pewno. Ale piłka nożna to gra błędów i my popełniliśmy dwa, po których padły gole. Tak niewiele brakowało, wszyscy byliśmy już pewni, że wywieziemy ze Szczecina jeden punkt.
• W tej ostatniej sytuacji wyskoczyliście we dwóch do główki, razem z Mariuszem Pawelcem, ale piłka spadła pod nogi Amarala.
- Na pewno nie chcieliśmy sobie przeszkadzać. Przez cały mecz miałem odpowiadać za Ediego Andradinę i myślę, że nawet mi to fajnie wychodziło. A w tym momencie chciałem tylko pomóc Mariuszowi.
• Niestety, Pogoń zdobywała gole, przychwytując wybijaną przez was piłkę.
- Futbol jest grą zespołową, wszyscy wygrywają i wszyscy przegrywają. Z przebiegu meczu nie zasłużyliśmy na porażkę, a w zwycięstwo gospodarzy przestali już nawet wierzyć miejscowi kibice. Groźnych sytuacji, zwłaszcza w pierwszej połowie, mieliśmy sporo. Nawet Canal+ nie pokazał wszystkiego, między innymi mojego strzału i Tomka Sokołowskiego. Gospodarze momentami tylko wybijali piłkę, bo podyktowaliśmy im ciężkie warunki.
• Może zabrakło wam trochę wyrachowania i zamiast tego emocje wzięły górę. Pamiętam, że w meczu z Arką, kiedy wybiliście piłkę, bo leżał jeden z rywali, to nie rozpoczęliście akcji, tylko... odkopnęliście futbolówkę przeciwnikowi...
- Faktycznie tak było, też to pamiętam. Jednak Arka się zreflektowała i oddała nam piłkę. Nasza sytuacja wciąż należy do trudnych, ale i bez tego sport przepełniony jest emocjami. Spokój mógłby wrócić po zwycięstwie. Jest ono nam potrzebne, zwłaszcza u siebie. Musimy wreszcie odczarować własny stadion.
• Nie macie szczęścia do Pogoni, Brazylia górą.
- Przegraliśmy pechowo, podobnie jak i w pierwszej rundzie, kiedy straciliśmy gola po rykoszecie. Byliśmy bojowo nastawieni, zmobilizowani i... osłabieni brakiem dwóch kluczowych zawodników. Legia też się strasznie męczyła z \"Portowcami”.
• Gol stracony w ostatniej chwili boli chyba najbardziej.
- Nie tylko nas to spotkało, również Arkę Gdynia, Górnika Zabrze i trochę wcześniej Polonię Warszawa.
• Z którą teraz zagracie.
- To dla nas i dla Polonii arcyważny mecz. Nie sądzę, aby warszawianie zechcieli się odkryć, więc pewnie będziemy zmuszeni do ataku, a goście nastawią się na kontry. Podobnie jak Odra i Arka. Musimy wygrać to spotkanie! Cały czas jesteśmy w dole tabeli i nie chcemy oglądać się na inne zespoły, tylko wyłącznie skupić na sobie.
• Do zespołu wrócą Veljko Nikitović i Bartosz Jurkowski,
a niektóre media, w tym Polska Agencja Prasowa, podają, że żółtą kartką został ukarany... Grzegorz Wędzyński.
To byłaby siódma kartka, eliminująca mnie z występu w środę. Na szczęście to tylko chochlik, bo sędzia ukarał Toniego Golema.
Rozmawiał
Artur Ogórek
Reklama













Komentarze