Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Minizabieg

Samorząd pielęgniarski ze Szczecina proponuje, by zabronić pielęgniar- kom w całej Polsce noszenia krótkich spódniczek. Do kolan i ani centymetra krócej. Samorząd lubelski idzie dalej. Woli, by siostry zamiast spódnic wkładały do pracy spodnie.
- Przyjemnie jest popatrzeć na zgrabną kobietę w krótkiej spódniczce. Przecież na inne przyjemności w szpitalu liczyć nie można - puszcza oko mężczyzna leżący w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Ewa Świętochowska, przewodnicząca Szczecińskiej Rady Pielęgniarek i Położnych, zapowiada, że wniosek o wprowadzenie standardu w ubiorze pielęgniarki zgłosi na najbliższym posiedzeniu Naczelnej Rady, które odbędzie się 6 czerwca. - Należy piętnować i zabraniać ubiorów karykaturalnych. Musimy nosić się z godnością. A choremu należy się szacunek. Nie każdy pacjent życzy sobie, by pochylającej się nad nim pielęgniarce widać było piersi albo pupę. Zdaniem Wiesławy Sidorowskiej, przewodniczącej Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Lublinie, lepsze od spódnicy, bez względu na jej długość, są spodnie. - Bo wygodne - dodaje. - A także ze względów epidemiologicznych. Zakrywają całe nogi. Do spódnicy należy zawsze wkładać rajstopy. A tego nie wszystkie przestrzegają, zwłaszcza w lecie. - Jako przewodnicząca pielęgniarek w tym szpitalu protestuję przeciw spodniom w pracy - żartuje Mariola Orłowska ze szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Teraz pielęgniarki mają wybór: garsonki ze spodniami i spódnicami. Siostrom z Kraśnickiej przysługują dwa komplety garsonek. - Koleżanki biorą zwykle jeden taki, drugi taki - dodaje Orłowska. - Spodnie wkładają, jak jest zimno. A jakie pielęgniarki wolą pacjenci? W spódnicy czy spodniach? - Ładniejsze. Jak brzydka i wiedźma, to spódnica też nie pomoże - śmieje się Orłowska. Pielęgniarki szpitala przy Kraśnickiej pracujące na oddziale intensywnej opieki medycznej oraz na bloku operacyjnym noszą się na niebiesko. Pozostałe na biało. A siostry z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie na różowo. - W odróżnieniu od doktorów nakładających białe uniformy - mówi Janina Smaga, przewodnicząca związku pielęgniarskiego w DSK. Przewodnicząca Smaga jest za żelaznymi standardami w ubiorze. - Nie można kusić i prowokować. Albo spodnie, albo spódnica do kolan - proponuje. - A w naszym szpitalu jest różnie. Jedne koleżanki noszą się krócej, inne dłużej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama