W sobotnich półfinałach zwycięstwa odniosły ekipy PGE Start Lublin i MKS Dąbrowa Górnicza. „Czerwono-czarni” dość pewnie pokonali Tauron GTK Gliwice 77:69. Bohaterem spotkania był Jaizec Lottie, który zdobył 18 pkt. Warto też wspomnieć o dobrej postawie Mathiasa Tassa. Reprezentant Estonii również zgromadził 18 „oczek”. W drugim półfinale emocji było znacznie więcej, bo MKS Dąbrowa Górnicza wygrał z Legią Warszawa 87:86.
W niedzielę odbyły się już mecze o konkretne miejsca. Najniższy stopień podium wywalczyła Legia. Mistrzowie Polski rozbili Tauron GTK Gliwice 93:78. Finał był fantastycznym widowiskiem, w którym MKS Dąbrowa Górnicza miała już 21 pkt przewagi. Fantastyczna pogoń w ostatniej kwarcie i seria 18 kolejnych punktów pozwoliła wygrać lublinianom 85:80. Bohaterem meczu był Lucas Willimason, który zdobył aż 28 pkt. Lottie dołożył 20 pkt.
Warto jednak podkreślić, że przede wszystkim te zawody były po to, żeby upamiętnić Zdzisława Niedzielę. To legenda lubelskiej koszykówki. Urodził się w 1930 r. i jako zawodnik grał m.in. w Lubliniance, Legii Warszawa oraz Starcie Lublin. W tym ostatnim zespole został trenerem i wprowadził go do najwyższej klasy rozgrywkowej. Pod jego wodzą Start spisywał się w niej znakomicie – „czerwono-czarno” trzykrotnie sięgnęli po brązowe medale mistrzostw Polski. Dwa ostatnie tytuły zostały wywalczony przy udziale Kenta Washingtona. To Niedziela stał za sprowadzeniem Amerykanina do Polski. Washington błyskawicznie podbił serca kibiców i stał się magnesem dla kibiców w całym kraju. Co ciekawe, Niedziela uprawiał również inne dyscypliny sportowe. Wśród nich wymienić należy piłkę nożną, tenis stołowy czy lekkoatletykę. Zmarł 21 grudnia 2010 r. w Lublinie.
Dodatkową atrakcją była kolejna już wizyta Kenta Washingtona. Młodsi kibice słyszeli o Washingtonie tylko z opowieści przekazywanych przez swoich rodziców czy dziadków. Amerykanin urodzony w miejscowości New Rochelle był pierwszym czarnoskórym zawodnikiem w polskiej lidze i wydatnie przyczynił się do tego, że Start w 1979 i 1980 r. wywalczył brązowe medale mistrzostw Polski. W tamtym czasie zdobycie biletów na mecze Startu graniczyło z cudem, bo przed kasami ustawiały się olbrzymie kolejki. Washington był największą atrakcją ligi i postacią tak rozpoznawalną, że zagrał nawet w słynnym filmie „Miś”. - On kochał zwyciężać. Najlepiej jak to się działo w wielkich halach przy olbrzymiej publice. Uwielbiał aplauz fanów. Dla niego to były bardzo trudne czasy. Teraz w każdym zespole jest kilku graczy czarnoskórych. On w tamtych okresie był jedynym zawodnikiem o innym kolorze skóry. Rywale często mu dokuczali. Kiedyś Eugeniusz Kijewski, który grał w poznańskim Lechu, powiedział na łamach Sportowca, że takich graczy jak Kent w Stanach jest na pęczki. Washington odpowiedział mu w najlepszy z możliwych sposobów. Zagrał rewelacyjny mecz i zniszczył przeciwnika na parkiecie. Kijewski zresztą w tym spotkaniu spadł za pięć przewinień. Kent uwielbiał kurczaki i coca-colę. Nasz kierownik, Stanisław Majdan na każdy wyjazd musiał zapewnić Washingtonowi nielimitowane dostawy coli i kurczaków. Do tej pory nie wiem, jak mu się udawało to robić. Stasio to był jednak niesamowity człowiek. Pracował w drukarni, więc każdy z nas miał profesjonalne wizytówki. W tamtych czasach to było niespotykane zjawisko – wspominał po latach Jerzy Żytkowski, który grał z Washingtonem w jednej drużynie.
Amerykanin łącznie w Starcie grał przez 3 sezony. Kolejne 2 spędził w Zagłębiu Sosnowiec. W sumie zdobył 3 brązowe medale mistrzostw Polski. Został też w sezonie 1979/1980 najlepszym koszykarzem ligi. Po wyjeździe z naszego kraju zakotwiczył w Szwecji, gdzie przez 12 lat grał w miejscowych klubach. Po zakończeniu kariery zawodniczej próbował z różnym skutkiem prowadzić żeńskie zespoły w Szwecji.
Z kibicami spotkał się także Ireneusz Mulak, który przecież z lubelskim zespołem również sięgał po medale mistrzostw Polski. Był też ważnym graczem reprezentacji Polski, z która w 1980 r. wystąpił w Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie.
PÓŁFINAŁY
PGE Start Lublin - Tauron GTK Gliwice 77:69 (20:22, 24:19, 24:10, 9:18)
PGE Start: Lottie 18, Tass 18, Ramey 12, Miska 9, Williamson 5, Kowalski 5, Pelczar 3, Joesaar 3, Kulka 2, Put 2, Ciechociński
Tauron GTK: Schwieger 22, Nottage 10, Suskavcevic 10, Gray 7, Gordon 6, Smith 5, Wilczek 2, Misztal 2, Łosiak, Heliński
Legia Warszawa - MKS Dąbrowa Górnicza 86:87 (24:15, 17:30, 27:21, 18:21)
Legia: Ilver 22, Freemantle 17, Daniels 17, Goloman 13, Tomaszewski 6, Christmas 6, Wojciechowski 3, Zoriks 2, Czapla, Tomczak, Andrzejewski
MKS: Hall 26, Hyatt 17, Kountz 13, Lofton 10, Peterka 5, Nagel 4, Boone 4, Woroniecki 3, Musiał 3, Woźny 2, Wojdała, Musiałek
MECZ O 3 MIEJSCE
Legia Warszawa - Tauron GTK Gliwice 93:78 (19:23, 30:20, 26:18, 18:17)
Legia: Goloman 24, Zoriks 15, Freemantle 14, Daniels 10, Ilver 8, Czapla 5, Andrzejewski 5, Tomaszewski 4, Niedziałkowski 4, Christmas 2, Wojciechowski 2
Tauron GTK: Schwieger 19, Suskavcevic 15, Smith 11, Nottage 11, Wilczek 6, Misztal 6, Gordon 5, Leniec 3, Gray 2, Łosiak, Heliński
FINAŁ
PGE Start Lublin - MKS Dąbrowa Górnicza 85:80 (22:16, 16:36, 16:15, 31:13)
PGE Start: Williamson 28, Lottie 20, Ramey 13, Tass 13, Miska 9, Put 2, Kowalski, Ciechociński
MKS: Peterka 19, Kountz 16, Hall 13, Boone 8, Nagel 6, Hyatt 6, Lofton 4, Woroniecki 4, Wojdała 2, Jęch 2, Musiał, Woźny, Musiałek

Komentarze