Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Taras przed odejściem zmienił wynagrodzenia w LPEC. Ratusz: "Nie pora na reformę"

- Jeden kierownik dostaje kilka tysięcy, inny tylko kilkaset złotych dodatków - tak Mirosław Taras, były prezes LPEC, tłumaczy dlaczego tuż przed swoim odejściem ze spółki wprowadził nowe regulacje wynagrodzeń. Nowy zarząd natychmiast uchylił to zarządzenie
Taras przed odejściem zmienił wynagrodzenia w LPEC. Ratusz: "Nie pora na reformę"
- Dodatki były przyznawane całkowicie uznaniowo - tłumaczy Mirosław Taras, który do 30 kwietnia zasiadał w fotelu prezesa Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. - Miały niezrozumiałą rozpiętość, a sposób ich naliczania był kompletnie niejasny. Powinien być jawny i ściśle określony. Postanowiłem to uregulować.

Prezes określił nowe zasady na dwa dni przed odejściem ze spółki. Związkowcy uznali, że chciał w ten sposób wprowadzić ukryte podwyżki dla kierownictwa. Interweniowali więc u prezydenta Lublina i radnych. We wtorek zarząd LPEC, w porozumieniu z prezydentem, uchylił zarządzenie prezesa Tarasa. Jak tłumaczy rzecznik LPEC Teresa Stępniak-Romanek, "miało to na celu zachowanie jawności i klarowności polityki płacowej”.

Ale według byłego prezesa LPEC, z jawnością jest w firmie problem. - Jeden kierownik co miesiąc dostawał dodatek w wysokości kilku tysięcy złotych, a inni po kilkaset - mówi Taras. - Akurat ten człowiek ma ogromny zakres obowiązków i słusznie dostawał więcej. Ale inni, którzy również mieli sporo pracy, dostawali po kilkaset złotych. To nieetyczne. Uznałem, że dodatki trzeba przyznawać adekwatnie do stanowiska i zakresu obowiązków.

W Ratuszu temu nie zaprzeczają. dodając jednak, że to nie pora na reformę zakładowych finansów. - Spółka jest w trakcie zmian. To nie jest najlepszy moment na regulowanie takich kwestii - mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta.

Mirosław Taras dodaje, że układ zbiorowy w LPEC nie przewidywał dodatków funkcyjnych. Te sprawy regulowało tylko uchylone zarządzenie. - Skoro już nie obowiązuje to rozumiem, że i dodatki zostały automatycznie zlikwidowane. Biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową LPEC to logiczny krok - kwituje Taras.
Z oficjalnego stanowiska spółki wynika jednak, że dodatki w spółce mogą funkcjonować w oparciu o zapisy układu zbiorowego.

Na kierowniczym stanowisku w LPEC pracuje m.in. mąż Moniki Lipińskiej, zastępcy prezydenta Lublina ds. Społecznych. Artur Lipiński jest dyrektorem ds. administracyjnych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama