Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pechowa \"główka” Gamarry

GRUPA B • Skromna wygrana Anglików z Paragwajem Carlos Gamarra był największym pechowcem sobotniego meczu Paragwaju z Anglią (0:1). W trzeciej minucie doświadczony obrońca (swego czasu najlepszy zawodnik ligi brazylijskiej), dla którego są to już trzecie mistrzostwa świata w barwach południowoamerykańskiego zespołu, strzelił samobójczą bramkę.
Anglicy zdobyli gola po rzucie wolnym, który wykonywał specjalista od stałych fragmentów gry - David Beckham. 35-letni Gamarra, naciskany przez Michaela Owena i Johna Terry\'ego, pokonał Justo Villara. Chwilę później bramkarz Paragwaju doznał kontuzji i wydawało się, że drużyna trenera Svena Gorana Erikssona rozniesie rywali. Bo początek w jej wykonaniu był rewelacyjny. Niespodziewanie szturm trwał tylko w pierwszym kwadransie. Później było o wiele gorzej. Anglicy zadowolili się nikłym prowadzeniem i spoczęli na laurach. Grali zachowawczo, wyraźnie oszczędzali siły na kolejne grupowe potyczki. Wyglądało tak, że nie interesuje ich zdobycie kolejnych goli. Ich taktyka polegała na graniu dalekich piłek do dwumetrowego Petera Croucha, który starał się je zgrywać do Owena. Kilka razy z dystansu uderzali Frank Lampard i Steven Gerrard. Jednak albo pudłowali, albo bronił rezerwowy Aldo Bobadilla. Strzelał też Beckham, lecz również na miejscu był paragwajski golkiper. Druga połowa nie dostarczyła zbyt wielu emocji. A to za sprawą defensywnie nastawionych angielskich zawodników. Zdecydowanie lepiej prezentowali się Paragwajczycy. Być może i doprowadziliby do wyrównania, gdyby nie grali uparcie środkiem boiska. Nie wykorzystywali skrzydeł, przez co brakowało dośrodkowań do wysokich i szybkich Roque Santa Cruza i Nelsona Valdeza. Właśnie Valdez, po najładniejszej akcji meczu, był bliski pokonania Paula Robinsona. - Mamy dobry start w mistrzostwach i trzy punkty po pierwszym meczu - powiedział David Beckham. - Były dobre chwile w tym spotkaniu, choć daliśmy przeciwnikowi zbyt dużo swobody. Ale trudno nawet zdać sobie sprawę, jak gorąco było na boisku. - Zaczęliśmy bardzo dobrze. Byliśmy rozczarowani, że na początku spotkania nie udało nam się strzelić kolejnego gola. Ale generalnie jesteśmy zadowoleni z przebiegu pierwszej części gry. Potem było już gorzej - dodał Frank Lampard. - Chcę pogratulować postawy moim zawodnikom za ich wysiłek włożony w ten mecz. Popełniliśmy sporo błędów w pierwszych 15 minutach gry, ale przebudziliśmy się i przejęliśmy kontrolę. Zostaliśmy zaskoczeni przy stracie bramki, ale później to my posiadaliśmy inicjatywę - stwierdził Anibal Ruiz, trener Paragwaju.(art)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama