Buntu w kadrze nie ma
Paweł Janas żyje! Wczoraj selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski po raz pierwszy, po porażce z Ekwadorem, pokazał się publicznie i wziął udział w zorganizowanej w Barsinghausen konferencji prasowej. Przybył na nią w towarzystwie m.in. Euzebiusza Smolarka, a nie, jak to miało miejsce w niedzielę, zamiast Janasa na pożarcie dziennikarzy rzucony został... kucharz kadry.
- 12.06.2006 23:15
Janas od razu zaczął zaprzeczać, że po piątkowej porażce ukrywał się przed dziennikarzami i kibicami z Polski. - Informacje o moim zniknięciu były nieprawdziwe, zdenerwowały tylko moją rodzinę, która przyjechała do Niemiec, aby sprawdzić, co się ze mną dzieje. Po piątkowym meczu byłem do dyspozycji kilku ekip telewizyjnych, udzieliłem wywiadów. Jak w takiej sytuacji można mówić o moim zniknięciu i unikaniu kontaktów z mediami - pytał Paweł Janas. A dlaczego w niedzielę nie był uchwytny dla dziennikarzy? Bo miał dzień wolny, podobnie jak wszyscy zawodnicy, którzy niezależnie od wyniku spotkania z gospodarzami również będą mogli liczyć na jednodniowy rekonesans. Zamiast z trenerem redaktorzy mogli pogadać z... kucharzem, który pojawił się na konferencji razem z prezesem Michałem Listkiewiczem.
Selekcjoner zdementował również informacje o rzekomym buncie w kadrze. - Nie wiem, kto to wymyślił. Normalnie trenujemy, o czym mogą poświadczyć piłkarze - mówił Janas. Wtórował mu popularny \"Ebi”. - Nie ma żadnego sporu pomiędzy zawodnikami a trenerem. Doniesienia niemieckich mediów są nieprawdziwe - stwierdził Euzebiusz Smolarek.
Selekcjoner niezbyt chętnie chciał wracać do gry w piątkowym spotkaniu, więcej mówił o kibicach. - Stworzyli oni wspaniałą atmosferę, doskonale nas dopingowali. Dlatego chciałbym przeprosić ich wszystkich za naszą postawę w tym spotkaniu. Nie wszyscy w tym meczu sprawdzili się - skwitował selekcjoner.
Niewiele również dowiedzieliśmy się o taktyce przed arcyważnym meczem z Niemcami. - Gospodarze mają silną ofensywę, słabiej prezentują się w defensywie - dzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat reprezentacji gospodarzy. Ale o tym wie nawet dziecko. - Ten mecz będzie naszą ostatnią szansą. Jeśli nie zarobimy punktu czy punktów w meczu z Niemcami, to trzeba będzie po ostatnim meczu się pakować i wracać do domu - trafnie spostrzegł Janas.
\"Janosik” nie powiedział także, jakie planuje zmiany w wyjściowej jedenastce. Wyznał tylko, że będzie przynajmniej jedna. Ale i tak wczoraj selekcjoner był wylewniejszy niż to miało miejsce wcześniej, przed inauguracją mundialu. Bez problemów odpowiadał na pytania, niekiedy wchodząc w słowo zadającym je. Zabrakło jednak konkretnych informacji, a podteksty czy plotki, jak były, tak raczej zostaną. Bo przecież jak odebrać zapewnienie selekcjonera, że w kadrze wszyscy piłkarze są zdrowi, skoro pojawiły się doniesienia, że uraz Kamila Kosowskiego może go całkowicie wyeliminować z mistrzostw?
(map)
Reklama













Komentarze