Reklama
Jogurt od prezesa
Idea jest prosta: dożywianie najuboższych mieszkańców. Pomysł chwycił i dwa razy w tygodniu przed siedzibą zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej \"Czuby” przy ul. Watykańskiej ustawiają się długie kolejki.
- 13.06.2006 19:05
- Do tego żeby tu przyjść przekonała mnie moja mama. Nie mogłam uwierzyć, że tak po prostu dostanę jedzenie za darmo, ale na miejscu okazało się, że mama miała rację - mówi Liliana Kowalczyk z ul. Sympatycznej, którą spotkaliśmy pod siedzibą SM Czuby.
Pomysł, by rozdawać produkty żywnościowe, którym kończy się data przydatności do spożycia, pojawił się kilka tygodni temu. Od tamtej pory w każdy wtorek i piątek z takiej pomocy korzysta ponad pół setki ludzi. Ale jedzenia nie dostanie każdy. Trzeba spełnić dwa warunki: być mieszkańcem SM Czuby i mieć odpowiednie zaświadczenie od pracownika socjalnego MOPR.
- O akcji dowiedziałam się w przychodni. W poczekalni leżały ulotki. Teraz tygodniowo wydaję na jedzenie około 60 złotych mniej - mówi emerytka, spotkana przy ul. Watykańskiej.
- Każdy, kto do nas przyjdzie, wyjdzie z siatką pełną zakupów - zapewnia Ryszard Burski, prezes SM Czuby.
Wiele produktów, takich jak jogurty, sery, mleko, wędliny, spółdzielnia dostaje od sieci Aldik. Inne dostarcza Lubelski Bank Żywności.
- Od dawna współpracujemy z klubami osiedlowymi - mówi Marzena Pieńkosz, prezes Lubelskiego Banku Żywności. - Pomysł, by tą drogą docierać do najuboższych na Czubach się sprawdził. Teraz myślimy o rozszerzaniu akcji na inne osiedla.
Kto przychodzi po darmową żywność? Najczęściej to ludzie starsi, ale przychodzą też młodzi bezrobotni i samotne matki.
Reklama
Komentarze