Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Monopolowa kranówka

Nawet, jeśli woda nie nadaje się do niczego i tak trzeba za nią zapłacić. Na takie warunki muszą godzić się klienci Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Muszą, bo MPWiK jest w Lublinie monopolistą. Dlatego znalazł się pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Zaczęło się od skargi jednego z mieszkańców dzielnicy Kośminek. Nie spodobała mu się umowa, którą dostał od wodociągów. Wątpliwości miał wiele. Choćby to, dlaczego ma płacić za wymianę wodomierza głównego znajdującego się na przyłączu do budynku, skoro jest on jest własnością MPWiK. Z pytaniami udał się do Urzędu Miasta. – Przeanalizowaliśmy tę sprawę i uznaliśmy, że należy ją przekazać Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów – mówi Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. UOKiK zażądał od wodociągów przesłania wzorca umowy. I znalazł cztery paragrafy, które ograniczają prawa konsumentów. M.in. zapis, zgodnie z którym odbiorcy muszą płacić nawet za wodę nie nadającą się do spożycia. – Jeżeli woda nie nadaje się do użytku, to odbiorca powinien mieć prawo za nią nie zapłacić. Umowa z MPWiK to prawo mu odbiera – mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury UOKiK. Urzędnicy mają też zastrzeżenia co do terminów, w których mieszkańcy muszą płacić faktury. Mają na to 18 dni, ale od chwili jej wystawienia. – Według przepisów, odbiorca ma na zapłatę co najmniej 14 dni od momentu otrzymania rachunku – podkreśla Wiszniowska. Podważa też postanowienia umowy, obarczające lokatorów winą za zamarznięte wodomierze. – Nie upieramy się przy tym punkcie umowy i możemy z niego zrezygnować. Trzaskające od mrozu wodomierze to w skali całej naszej działalności marginalny problem – mówi Tadeusz Fijałka, prezes MPWiK. Lubelska delegatura UOKiK wszczęła już przeciw wodociągom postępowanie antymonopolowe. – Sprawdzamy, czy spółka nie nadużywa pozycji dominującej – mówi Wiszniowska. Jeśli uzna, że MPWiK złamało prawo, będzie mogła nałożyć na nie karę sięgającą 10 proc. ubiegłorocznych przychodów. Byłaby to kwota ponad 12 milionów zł. Czyli czterokrotnie więcej niż wyniósł zysk netto spółki. – To zawiadomienie dopiero do nas wpłynęło. W pełni będę mógł się do niego odnieść w poniedziałek – mówi dyr. Fijałka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama