„Catenaccio” w modzie
W Grupie E, w której szanse awansu do 1/8 finału mistrzostw świata miała każda z drużyn, pierwsze miejsce wywalczyli Włosi. Wczoraj podopieczni trenera Marcello Lippiego pokonali Czechów 2:0.
- 22.06.2006 21:36
Bramki: Materazzi (26), Inzaghi (87).
Czechy: Cech – Grygera, Jankulovski, Rozehnal, Kovac (78 Heinz), Polak, Nedved, Poborsky (46 Stajner), Rosicky, Plasil, Baros (64 Jarolim).
Włochy: Buffon – Grosso, Nesta (17 Materazzi), Cannavaro, Zambrotta, Pirlo, Gattuso, Perrotta, Camoranesi (74 Barone), Totti, Gilardino (61 Inzaghi).
Żółte kartki: Polak (C) – Gattuso (W). Czerwona kartka: Polak (Czechy, 45 min za drugą żółtą). Sędziował: Benito Archundia (Meksyk). Widzów: 50 tys.
Nasi południowi sąsiedzi, którzy na mundialu wygrali tylko pierwszy mecz z USA, przeżywali prawdziwe problemy kadrowe. Przeciwko Włochom nie mogli zagrać Tomas Ujfalisi i Vratislav Lokvenc, zdyskwalifikowani za kartki oraz kontuzjowany Jan Koller – drugi obok Lokvenca, „napastnik-wieżowiec”. Mimo tych osłabień Czesi rozpoczęli mecz z wielką determinacją. Już po kwadransie gry stworzyli trzy dogodne sytuacje, a to, że Włosi nie stracili gola, mogli zawdzięczać jedynie Gianluigi Buffonowi. Za pierwszym razem dobrą sytuację zmarnował Milan Baros, a po nim dwukrotnie piłkę w siatce starał się umieścić najjaśniejszy punkt Czechów Pavel Nedved. Zepchnięci do defensywy Włosi nie byli w stanie wyprowadzić jakiejkolwiek akcji. Na domiar złego z powodu kontuzji boisko opuścił w 17 min Alessandro Nesta, a jego miejsce zajął Marco Materazzi. Niebawem okazało się, że ta wymuszona zmiana była... szczęśliwa. W 26 min rzut rożny wykonywał Francesco Totti. Do piłki najwyżej wyskoczył właśnie Materazzi i strzałem głową pokonał bezrobotnego do tej pory Petera Cecha. Gol zupełnie podciął skrzydła podopiecznym trenera Karela Brücknera, w których poczynania wkradły się nerwy. Tych na wodzy nie potrafił utrzymał Jan Polak i jeszcze przed przerwą wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę.
Po zmianie stron „Squadra Azzurra” kontrolowała już przebieg gry i ograniczała się do kontrataków. Jednak źle nastawione celowniki mieli Totti i Felippo Inzaghi. Ten drugi dopiął swego w 87 min, kiedy po jednej z kontr wykorzystał sytuację sam na sam z Cechem.
Pavla Nedveda i jego kolegów należy jednak pochwalić za ambicję i wolę walki. Dla pomocnika Juventusu Turyn była to ostatnia wielka impreza, na której zagrał. Po mundialu Nadved pożegna się z występami w reprezentacji, tak jak pewnie kilku innych piłkarzy Czech. Tym samym wczoraj skończyła się era drużyny, która przed dziesięcioma laty wywalczyła wicemistrzostwo Europy...
Włosi z kolei awansowali do dalszej fazy mistrzostw i starym zwyczajem nie pokazali olśniewającego futbolu. Czy będą w stanie powalczyć o medale? Fabio Cannavaro przyznał, że sukces drużynie może tylko zagwarantować „catenaccio”, czyli taktyka zmasowanej obrony...
(map)
Reklama













Komentarze