Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zegarmistrz światła, czyli wiwat Jubilat!

Jeśli te dwie \"widzki” i słuchaczki uniosą w swoje dorosłe życia pamięć o człowieku, tak blisko którego dane im było się znaleźć, to Tadeusz Woźniak będzie żyć jeszcze bardzo długo.
Właśnie w tym roku stuknęło mu czterdzieści lat od swojego debiutu scenicznego. Jako Daniel Dan wyśpiewał z zespołem Dzikusy m.in. \"Letnie wspomnienia” oraz \"Na dobre i złe”. Potem przyszły inne ważne utwory w życiu jego i jego entuzjastów. Wiele z nich zna cała Polska: \"Hej, Hanno”, \"Smak i zapach pomarańczy”, \"Widziałem”. W 1972 wygrał Opole swoją, od tej pory, wizytówką: \"Zegarmistrzem światła” do wiersza Bohdana Chorążuka. Na wiele lat Tadeusz Woźniak poświęcił się pracy kompozytorskiej dla teatru. Na szczęście wrócił na estradę dzięki czemu mogliśmy go podziwiać i cieszyć się jego muzyką mającą szerszy zasięg. W niedzielnym koncercie w Lublinie udział wzięła rodzina w składzie: Jolanta Majchrzak - śpiew, Tadeusz Woźniak - śpiew, gitara, Piotr Woźniak - śpiew gitara (Piotr przed wielu laty zaśpiewał \"Jak dobrze być poziomką”) i Mariusz Jagoda - śpiew, skrzypce. Trochę tylko wstyd, że tak wielki artysta, patrząc ze sceny, poznał kolor siedzisk widowni Muszli Koncertowej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama