Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Remont wymiótł wszystkie kwiatki

Najpierw zachęcają do kupowania kwiatów i dbania o balkony, a teraz sami je niszczą - bulwersują się mieszkańcy bloków przy ul. Wołodyjowskiego, gdzie LSM zaczęła właśnie remontować balkony. - To przez wydłużoną zimę - tłumaczą w spółdzielni.
Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa trzy lata temu remontowała bloki na os. Sienkiewicza. Budynki zyskały nowe kolorowe elewacje, nowe obróbki blacharskie i odnowione balkony. Ale już w zeszłym roku wyszło na jaw, że remont okazał się bublem. Z balkonów zaczął odpadać tynk i farba. Wykonawca dał pięcioletnią gwarancję na wyremontowane balkony, więc spółdzielnia zażądała ich naprawy. Remont ruszył w zeszłym tygodniu. - To skandal. Musimy cierpieć przez to, że kilka lat temu ktoś zepsuł robotę - oburza się pani Danuta, mieszkanka bloku przy ul. Wołodyjowskiego 3. Do niej budowlańcy przyszli w ostatni czwartek. - Musiałam zdjąć wszystkie kwiaty z balkonu. Robotnicy zeskrobali farbę, ale malowanie zostawili sobie dopiero na ten tydzień - opowiada kobieta. - Po kilku dniach z moich kwiatów prawie nic nie zostało. Podobnie mówią inni lokatorzy. - Taki remont jest dla roślin jak tornado - dodaje pani Elżbieta, u której remont zacznie się w przyszłym tygodniu. - Wszystkie kwiaty pięknie urosły i rozkwitły. Teraz już samo zdjęcie z balkonu je zniszczy. A kilka dni przechowywania w domu całkowicie dobije. - Czy nie można było zrobić tego remontu wiosną albo jesienią, kiedy kwiaty nie są tak rozrośnięte? - pytają zgodnie mieszkańcy. - Gdyby można było, to byśmy zrobili - odpowiada Wojciech Lewandowski, wiceprezes LSM ds. eksploatacyjnych. - Przedłużyła się zima, więc przed wakacjami nie zdążyliśmy. Nie mamy też pewności, jaka będzie pogoda jesienią. A remont musimy przeprowadzić, bo balkony w takim stanie mogą być groźne dla mieszkańców. Wystarczy, żeby spadł na kogoś tynk i tragedia gotowa. Lewandowski przyznaje, że rozumie rozgoryczenie mieszkańców. - Zdaję sobie sprawę, że prace budowlane wywołują pewne trudności, ale wcześniej uprzedzaliśmy o nich mieszkańców - podkreśla. - Dla nas bezpieczeństwo lokatorów jest najważniejsze. - To niech teraz spółdzielnia odda nam pieniądze, które wyłożyliśmy na kwiaty - mówi pani Anna, lokatorka bloku przy Wołodyjowskiego 6. - Bo trudu włożonego w to, żeby nasze balkony wyglądały jak najładniej, już nikt nam nie zwróci. A przecież co roku sami nas zachęcają do dbania o wygląd naszych bloków. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama