Brat prezydenta premierem
Prezes PiS Jarosław Kaczyński na premiera, premier Kazimierz Marcinkiewicz na prezydenta Warszawy - takie są ustalenia Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości. Jednak nadal nie wiadomo jakie były przyczyny dymisji Marcinkiewicza.
- 07.07.2006 22:39
Według starego i prawdopodobnie nowego premiera to \"sytuacja polityczna spowodowała zmianę szefa rządu\". Jednak na sobotniej konferencji prasowej Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, politycy nie wyjaśnili jednak, o jaką konkretnie sytuację chodzi.
- Wielokrotnie mówiłem, że nie da się wbić klina pomiędzy mnie a PiS, pomiędzy mnie a prezesa Jarosława Kaczyńskiego. I tak jest i dziś - zaznaczył Marcinkiewicz.
- W poniedziałek rano składam na ręce prezydenta Lecha Kaczyńskiego rezygnację z zajmowanej funkcji. Jest możliwość, aby prezes PiS Jarosław Kaczyński przejął ster rządów - dodał.
- Mam stuprocentową pewność, że w listopadzie Kazimierz Marcinkiewicz będzie prezydentem Warszawy - powiedział z kolei Kaczyński. Potwierdził, że Rada Polityczna PiS zarekomendowała Marcinkiewicza jako kandydata PiS na prezydenta stolicy.
O zamiarze podania się do dymisji Marcinkiewicz poinformował władze PiS w piątek. Komitet Polityczny partii zarekomendował na stanowisko premiera Jarosława Kaczyńskiego.
Bronisław Komorowski (PO): - Teraz Jarosław Kaczyński będzie kierował z pierwszego siedzenia. Na dodatek powstanie sytuacja, że dwaj bracia bliźniacy będą mieli w całości kierownicę w rękach. Z punktu widzenia wizerunku Polski to ryzykowne.
Wojciech Olejniczak (SLD): - PiS przeprowadzając zmianę premiera, doprowadza do dalszej destabilizacji państwa. Rząd pod kierunkiem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego nie przetrwa do końca kadencji.
Andrzej Lepper (Samoobrona): - Można się było tego spodziewać. Już dawno mówiłem, że taka zmiana jest możliwa. Okazało się, że miałem rację.
Roman Giertych (LPR): - Mam nadzieję na dobrą współpracę. Jest utrzymana koalicja. Zadeklarowałem prezesowi Kaczyńskiemu, że nadal jesteśmy zainteresowani współpracą koalicyjną.
Reklama
Komentarze