Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I po mundialu...

Raz na cztery lata przydarza się jeden piłkarski miesiąc, w którym emocji sportowych powinno być zdecydowanie najwięcej. Czy tak właśnie było tym razem? Na mistrzostwach w Niemczech zabrakło \"piłkarskiej soli”, czyli padało zdecydowanie za mało bramek. 64 spotkania i tylko 147 goli to lichy wynik, gorzej strzelano tylko 16 lat temu, w Italii.
\"Co, ty... gwiżdżesz” - rzucił do Wita Żelazko Dariusz Dziekanowski, \"a co, ty... grasz?” - odparł piłkarzowi rezolutny arbiter. Cała rzecz działa się przed laty w polskiej lidze, ale dla dobra sprawy idealnie pasuje do zakończonej imprezy. Imprezy, na której oprócz popisów strzeleckich równie katastrofalny był tylko poziom sędziowania. 27 czerwonych kartek mówi samo za siebie. Do rangi ikony urósł Walentin Iwanow, arbiter, na którym europejskie media nie pozostawiły suchej nitki i który został wraz z Grahamem Pollem odesłany z mundialu. We własnym kraju otrzymał za to status superbohatera za godne reprezentowanie rosyjskiego futbolu. Wydaje się, że piłkarze po raz kolejny wpadli we własnoręcznie wykopane \"wilcze doły”. Planowe i wyuczone symulowanie fauli plus coraz szybsza gra prokurują, niestety, sędziowskie pomyłki. Konserwatyzm FIFA nie dopuszcza, na wzór hokeja, korzystania z zapisów wideo, a może czas to zmienić. Przecież \"byczka”, wielkiego Zidane\'a, nie zauważył żaden z trójki prowadzących, oprócz... technicznego. Mundial potwierdza, że piłka klubowa stara się zepchnąć tę reprezentacyjną na boczne tory. Nic dziwnego. Liga Mistrzów to świetnie prosperujące przedsięwzięcie, a każda kontuzja zawodnika wiąże się ze stratą wpływów. Pomysł pozywania FIFA o odszkodowanie dla klubu, dziwny na dziś, w ciągu następnych czterech lat może stać się faktem. I znowu stracą na tym kibice, bo zmęczenie długim sezonem ligowym było aż nadto widoczne w grze niektórych wielkich gwiazd futbolu. Potwierdzenie znalazło za to kilka truizmów, na przykład ten, że nie ma już słabeuszy. Mistrzowie Włosi męczyli się niezmiernie z Australijczykami, Ekwador odesłał do domu \"biało-czerwonych” i długo trzymał na walizkach renomowanych Anglików. Świetnie spisywała się Szwajcaria, a przecież nikt nie dawał Helwetom żadnych szans. W reprezentacji maleńkiej wysepki z Karaibów zagrało aż siedmiu panów grubo po trzydziestce. Najstarszy z nich - Russell Latapy w dniu rozpoczęcia rywalizacji miał 37 lat i 311 dni. Właśnie w takim składzie Trynidad i Tobago pozbawił punktów silnych Szwedów. Zdaje się, że Polskę reprezentowali młodsi. A wszystko to widziało na żywo 3 337 000 widzów, większą publikę miał tylko mundial w USA. • • Znane z uszczypliwego i sarkastycznego języka „Libero” pisze: „Wspaniały finał włoskiej drużyny. Jesteśmy mistrzami świata. Po Niemcach, także Francuzi zostali załatwieni. Teraz czas na zabawę”. • Bardzo uroczyście „La Stampa” ogłasza: „Włosi mistrzami świata po 24 latach”. Przypomina, że od 1982 roku narodowa drużyna nie grała w finale mundialu. Turyńska gazeta z ogromnym zdumieniem pisze o niebywałym końcu kariery gwiazdy futbolu Zinedine’a Zidane’a, który podczas swego ostatniego meczu w reprezentacji Francji został wyrzucony z boiska za brutalne uderzenie głową włoskiego piłkarza. • „La Gazetta dello Sport” zmieniła w poniedziałek szatę graficzną pierwszej strony ozdabiając tytuł kolorami włoskiej flagi. Niżej zaś umieszczono mówiący wszystko nagłówek „To wszystko prawda! Mistrzowie świata”. Sportowy dziennik wychwala selekcjonera reprezentacji Marcello Lippiego, porównując go z legendarnym trenerem Enzo Bearzota, którego zespół w 1982 roku zdobył Puchar Świata. • Według „Il Tempo” „pełna woli walki drużyna pokonała Francuzów i podarowała wszystkim Włochom prezent jak marzenie”. • „Co za niesprawiedliwość. Sukces był tak blisko. Trudno w to uwierzyć, że nie stał się naszym udziałem. Smutne widzieć Francję przegrywającą. Do widzenia Zizou” – napisała gazeta „France Soir”. • „Libération”: To straszne. Zidane pożegnał się brzydkim gestem. Kraj stracił gwiazdę, a on sam szansę z drużyną na drugi tytuł mistrzowski... Na tytuł zasłużyła Francja. Włosi odwrócili się tyłem do futbolu, do pięknej gry. Francuzi natomiast nie byli w stanie stworzyć większego zagrożenia na opolu karnym rywali”. •„La Parisienne”: Dziękujemy. To takie straszne, przegrać będąc tak blisko sukcesu. Francja przegrała w najgorszym stylu. Zapis wideo w przypadku incydentu z udziałem Zidane’a wykorzystany został niezgodnie z przepisami uważa poproszony przez gazetę o opinię francuski arbiter Bruno Derrien. • „L’Equipe”: Wielkiemu ubolewaniu nie będzie końca”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama