Policjanci nie wiedzieli, że niczego nie widzieli
Kamera nie działała. Ale na monitorze nie było widać tego, że nie działa - tak rzecznik lubelskiej policji tłumaczy fakt, że mundurowi siedzący przed monitorami nie zauważyli stojącej na deptaku ciężarówki
- 19.07.2006 09:55
Zaczęło się niewinnie. Półtora tygodnia temu nasz fotoreporter zauważył, jak na deptak wjeżdża ciężarówka z towarem dla sklepu \"Rossmann”. Zaopatrzenie jest na deptaku dozwolone tylko między godz. 22 a 6. Nasz fotograf znał przepisy, zatem chwycił za aparat i zrobił zdjęcie ciężarówki. Tyle, że zapomniał się tym pochwalić kolegom z redakcji. Przypomniał sobie po kilku dniach. Ale wtedy uznaliśmy, że poważnej, codziennej gazecie nie przystoi pisać, że \"cztery dni temu ktoś wjechał na deptak”. Bo i sprawa błaha i czasu minęło zbyt wiele. - Cóż, kierowcy się upiekło - pomyśleliśmy.
Ciężarówkę spotkaliśmy ponownie przedwczoraj, tuż przed godz. 20. Lawirując wśród przechodniów jechała do \"Rossmanna”. I tak, jak poprzednio, stanęła obok ul. Staszica, w polu widzenia kamery wiszącej na hotelu Europa. Obraz z niej stale śledzą na monitorze funkcjonariusze z I Komisariatu Policji. Postanowiliśmy sprawdzić, jaki mandat policja wlepiła kierowcy ciężarówki.
- Nie było takiej interwencji - mówi Witold Laskowski z zespołu prasowego KMP. Kiedy mówimy mu, że ciężarówka była w oku kamery, obiecuje sprawdzić nagrania.
Na odpowiedź nie czekamy długo. - Kamera nie zarejestrowała obrazu od godz. 19 do godz. 20.54 - informuje rzecznik policji. - Ale kiedy kamera nie działa, zawsze wysyła sygnał. A teraz sygnału nie było.
• To co widzieli policjanci na monitorach? Nie widzieli obrazu i nie widzieli, że go nie widzą?
- Nie było widać, że ta kamera nie działa. Tak mi przekazali w komisariacie. Sam tego nie rozumiem. Jutro rano będę chciał to wyjaśnić - obiecuje Laskowski.
W \"Rossmanie” nie zastaliśmy kierownika. W sprawie lubelskiego deptaka personel odesłał nas... do biura w Łodzi. s
Reklama

Komentarze