Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z miłości, czy przez politykę

Janusz Palikot zarzeka się, że nie maczał palców w aferze lustracyjnej Zyty Gilowskiej. I że jego rezygnacja ma z polityką niewiele wspólnego. - To z powodów osobistych - mówi. I nie zaprzecza, że chodzi o kobietę
Wiadomość o rezygnacji gruchnęła we wtorek późnym wieczorem. - Powód? Tylko i wyłącznie osobisty - zarzeka się Palikot. - I na pewno wkrótce wszyscy, dziennikarze także, dowiedzą się, dlaczego to zrobiłem. • Ma pan problemy ze zdrowiem, czy się pan zakochał? - Raczej to drugie... - odpowiedział poważnie. Według naszych informatorów z platformy, Palikot związał się z warszawianką, która wolałaby, żeby poseł był jak najczęściej w stolicy. Innym powodem rezygnacji mogą być sprawy prywatne Palikota roztrząsane na procesie, który była żona posła wytoczyła Polmosowi, którym niegdyś kierował. Takie publiczne pranie brudów stawiałoby kandydata na prezydenta Lublina w niekorzystnym świetle. Ale niektórzy politycy są przekonani, że powód jest zupełnie inny. - Pewnie przestraszył się, że dziennikarze odkryją coś, o czym nie powinni wiedzieć. Tak jak tę sprawę z Zytą Gilowską - mówi jeden z członków lubelskiej platformy. Chodzi o wczorajszy artykuł w ogólnopolskim Dzienniku. Według tej gazety, Janusz Palikot rozgłaszał informacje o teczce byłej wicepremier jeszcze w styczniu, na długo przedtem, zanim oskarżono ją o kłamstwo lustracyjne. Szef lubelskiej platformy miał powiedzieć, że ktoś może tą teczką Gilowską wykończyć. Palikot zaprzecza, że był to powód rezygnacji. - W Lublinie od kilku lat mówiło się o teczce Gilowskiej - twierdzi. - I ja także rozmawiałem o tym z kolegami z partii. Ale nie mam nic wspólnego z szantażem lustracyjnym wobec pani profesor. Ktoś chce nas poróżnić. Palikot twierdzi też, że jeszcze przez trzy lata będzie szefem lokalnej platformy. Tłumaczy, że nie da się łączyć stanowiska prezydenta miasta z kierowaniem partią w regionie. Na rezygnacji Palikota najwięcej zyska ubiegający się ponownie o Ratusz prezydent Andrzej Pruszkowski z Prawa i Sprawiedliwości. Krzysztof Michałkiewicz, szef PiS na Lubelszczyźnie, komentuje wycofanie się konkurenta kurtuazyjnie:  Żałuję, że zrezygnował silny kandydat. Miałem nadzieję, że wybory będą starciem poważnych osobowości. Kto będzie kandydatem platformy, ostatecznie okaże się po 10 sierpnia. - Do tego czasu wyłonimy spośród nas dwóch albo trzech potencjalnych kandydatów. I wybierzemy najlepszego - mówi Palikot. - Zamierzam się zaangażować w kampanię naszego kandydata. • Jest kilka kandydatur. Na politycznej giełdzie krążą nazwiska byłego prezydenta Lublina Pawła Bryłowskiego i Dariusza Piątka, przedsiębiorcy i radnego Lublina. Bryłowski na razie znalazł się na liście kandydatów PO do Rady Miasta. Ale część działaczy partii nie chce się na to zgodzić. - Bryłowski jest osobą spoza platformy - argumentują. W przypadku Dariusza Piątka PO przeszkadza jego wykształcenie. - Prezydent powinien przynajmniej mieć tytuł magistra - mówią. - A Piątek go nie ma.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama