Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Biznes na starości

Po naszym artykule sanepid wkroczył do nielegalnego domu opieki \"Spokojna Jesień” w Lublinie. Dziś mają być wyniki tej kontroli. Także prokuratura przyspieszyła postępowanie w sprawie nieprawidłowości w tej placówce. - Pod koniec tygodnia podejmiemy ostateczną decyzję - zapewnia Mirosława Czuba, prokurator rejonowa.
- O tym, że dzieje się tam coś niedobrego, dowiedzieliśmy się od urzędników - mówi Barbara Tutkiewicz, dyrektorka Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Lublinie. - Dopiero po tym sygnale mogliśmy wejść i sami się o tym przekonać. To placówka prywatna. Bez powodu nie możemy wszczynać kontroli. Ustawa o pomocy społecznej związuje nam ręce. Wczoraj opisaliśmy efekty kontroli przeprowadzonych w kilku takich domach przez pracowników wojewody. Zostały przeprowadzone po skargach, które wpłynęły do Najwyższej Izby Kontroli od pensjonariuszy i ich rodzin. - Mieliśmy sygnały, że mieszkańcy jednego z domów są okradani, żywieni przeterminowanym jedzeniem. Poza tym miejsce, w którym przebywają nie jest dostosowane do życia starszych i schorowanych ludzi - wylicza Wojciech Wadecki z lubelskiej NIK. Wyszło też na jaw, że kierownictwo pięciu placówek zajmujących się opieką nad starszymi ludźmi, nie ma pozwolenia wojewody na taką działalność. Ani aprobaty sanepidu i nadzoru budowlanego. Grażyna Zabielska, kierownik oddziału ds. pomocy instytucjonalnej w LUW, uczestniczyła w kontrolach. Tak jak i my, była zszokowana warunkami panującymi w domach opieki, a zwłaszcza w jednym \"Spokojna Jesień”. - Zabiegi higieniczne wykonywały osoby, które gotują. Brudna bielizna pościelowa, rozwalające się łóżka, wszystko w tragicznym stanie - mówi Zabielska. Za takie warunki mieszkańcy muszą płacić 1 tys. zł miesięcznie. Mimo to wojewoda nie mógł zamknąć nielegalnych domów. - Nie mamy takiego prawa - tłumaczy Monika Lipińska, zastępczyni dyrektora Wydziału Polityki Społecznej w LUW. Urząd nałożył kary na właścicieli - po 10 tys. zł. A ci się odwołali. Ale ministerstwo pracy podtrzymało decyzję urzędników. Wojewoda zgłosił prokuraturze zbadanie sprawy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama