Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

TW \"Beata” to lipa

Była wicepremier Gilowska nie była świadomym tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL - wynika z zeznań Witolda Wieczorka. Esbek zrobił z niej agentkę bez jej wiedzy. A w jej teczce preparował informacje usłyszane przy wódce na towarzyskich spotkaniach
Przesłuchanie w warszawskim sądzie trwało wiele godzin. Wieczorek przyciśnięty przez sędziów do muru wyznał: Zarejestrowałem Gilowską jako tajnego współpracownika, ale nie pozyskałem jej w formalny sposób. Zrobiłem to bez jej zgody i wiedzy. Sam nadałem jej kryptonim \"Beata”. Wieczorek twierdzi, że chciał chronić rodzinę Gilowskich, podejrzewaną przez SB o współpracę z Solidarnością. Pisząc raporty, w usta \"Beaty” wkładał informacje zdobyte m.in. podczas imprez towarzyskich z alkoholem. Gilowska przyjaźniła się bowiem z rodziną Wieczorków. Wczoraj stwierdziła, że zaczęła ich unikać, kiedy w połowie lat 80. usłyszała, czym para się Wieczorek. Mimo to w dokumentach SB jest adnotacja, że agentce \"Beacie” dwa razy wypłacono pieniądze z funduszu operacyjnego - 1100 zł w 1988 roku i 11 tys. w 1989 roku. Wieczorek wyjaśnił, że nie trafiły one do Gilowskiej. Były przez niego wykorzystane \"na cele konsumpcyjne, kawę i ciastka”. Była wicepremier Gilowska powtórzyła na rozprawie lustracyjnej, że nie była agentką tajnych służb. - Trudno mówić o satysfakcji z tego, że w sądzie była mówiona prawda. Gdyby było inaczej, byłabym przerażona, że świadkowie też kłamią - powiedziała wczoraj komentując zeznania. Znajomi Gilowskiej i Wieczorka ze Świdnika są zniesmaczeni całą sprawą. - Wiele lat byliśmy paczką przyjaciół - opowiada świdnicki lekarz. - Spędzaliśmy razem imieniny, bywaliśmy u siebie. Dopóki nie zorientowaliśmy się, że z Wiciem coś nie gra... Oficjalnie pracował w milicji w przestępczości gospodarczej, ale czuliśmy, że to tylko jakaś przykrywka - I dodaje. - Wczoraj, po telewizyjnej relacji z przesłuchania Witka, przeraziłem się. Przecież on równie dobrze może mieć jakąś teczkę na mnie. Piliśmy wódkę... Skąd mogę wiedzieć, co on tam sobie notował? Sąsiedzi komentują też pytanie sędziego o to, czy Wieczorek czasem nie przywłaszczył sobie pieniędzy z funduszu operacyjnego SB. - Całe życie jeździł zdezelowanym wartburgiem! Z rok temu dopiero zmienił samochód. Znamy się od trzydziestu lat. Jak wypłynęła sprawa Gilowskiej, to przyszedł do mnie i powiedział: Przecież myśmy nie mieli ze sobą kontaktu 18 lat... To bardziej skomplikowana sprawa - mówi mężczyzna prowadzący osiedlowy sklep.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama