Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Powrót Dudka i Frankowskiego

Osiemnastu piłkarzy powołał trener piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakker na towarzyski mecz z Danią, który rozegrany zostanie za dwa tygodnie w Odense. Do narodowej kadry wracają Jerzy Dudek i Tomasz Frankowski.
To pierwsze powołania Beenhakkera, który na stanowisku selekcjonera 11 lipca zastąpił Pawła Janasa. To także pierwsze od tego czasu spotkanie z dziennikarzami, którzy na początku byli świadkami wręczenia mu kwiatów z okazji obchodzonych wczoraj 64 urodzin. Potem holenderski szkoleniowiec przedstawił nominacje na mecz z Duńczykami, który będzie jedynym sprawdzianem przed inauguracją występów w eliminacjach mistrzostw Europy. Polska drużyna rozpocznie je 2 września meczem z Finlandią w Bydgoszczy. - Polscy kibice po raz ostatni oglądali drużynę narodową w mistrzostwach świata. Nie jest tajemnicą, że tam piłkarze nie spełnili oczekiwań, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę dobry styl, w jakim zakwalifikowali się do tego turnieju. Teraz jednak nie ma czasu na szczegółowe analizy porażek polskiego zespołu w Niemczech. Wiadomo że było sporo błędów zarówno na boisku, jak i poza nim. Trzeba rozpocząć nową pracę i zbudować zespół na eliminacje mistrzostw Europy - mówił Leo Beenhakker. Holender wyjaśnił, że za porażkę w Niemczech nie można winić tylko piłkarzy. Do kadry powołał jednak sporą grupę zawodników, którzy grali w Niemczech. - Większość z nich zasłużyła, aby otrzymać powołania i znowu wykazać swoją przydatność na boisku. Oczywiście to nie znaczy, że przed innymi droga jest zamknięta. Moim zadaniem jest znalezienie piłkarzy, którzy spełnią marzenia polskich kibiców, czyli wywalczą awans do mistrzostw Europy. Największe kontrowersje wśród przedstawicieli mediów wzbudziła obecność na liście powołanych Sebastiana Mili i Radosława Sobolewskiego. Mila nie występuje w swoim klubie, Sobolewski prezentował niski poziom w pierwszym spotkaniu ligowym. Pytano także o sens powoływanie Jerzego Dudka, który ma już 33 lata i także jest rezerwowym w swoim klubie. - W 40-milionowym kraju jest 40 milionów selekcjonerów - odpierał zarzuty Beenhakker. - Oczywiście szanuję wszystkie opinie, ale na początku swojej pracy muszę być fair w stosunku do tych, którzy wystąpili w mistrzostwach świata, a wcześniej znakomicie prezentowali się w eliminacjach. Powołuję tych, którzy niezależnie od swojego wieku są w danej chwili najlepsi na swoich pozycjach. Mila nie gra w swojej drużynie, ale dużo rozmawiałem z trenerem Austrii Wiedeń, który chwalił tego piłkarza. Trener polskiej drużyny narodowej przypomniał także swoje doświadczenia z pracy z reprezentacją Trynidadu i Tobago, którą prowadził w finałach MŚ w Niemczech. - W tamtym kraju także miałem zawodników, z których większość w swoich klubach siedziała na ławce rezerwowych. Byli w Anglii lub Szkocji i potrzebowali co najmniej 10 godzin, aby dotrzeć na zgrupowanie. A mimo to na mistrzostwach zaprezentowali się dobrze. Bo gra zależy od chęci, od nastawienia mentalnego. Jeśli ktoś chce naprawdę grać, to trzeba mieć do niego więcej zaufania - zakończył selekcjoner. (tor)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama