No to mamy \"czerwoną latarnię”
Górnik Łęczna, choć rozegrał najlepszy mecz w tym sezonie, musiał pogodzić się z wyższością... ostatniego w tabeli Górnika Zabrze. Ostatniego po dwóch kolejkach, bo po trzeciej dna sięgnął zespół \"prowadzony” przez Dariusza Kubickiego.
- 13.08.2006 21:52
BRAMKI
0:1 - Arkadiusz Aleksander (38), 0:2 - Tomasz Moskal (53).
SKŁADY
Górnik Łęczna: Tytoń - Kulig, Golem, Kcira (54 Sołdecki), Andruszczak - Rogowski (54 Stachyra), Wędzyński, Nikitović, Jarecki - Kubica (66 Grzegorzewski), Surdykowski.
Górnik Zabrze: Sławik - Radler, Cios, Jarczyk, Prasnal - Seweryn (68 Bartos), Juszkiewicz, Bukalski, Łuczywek - Moskal (82 Andraszak), Aleksander (75 Prokop).
Żółte kartki: Rogowski (Ł) - Jarczyk, Bukalski, Aleksander, Moskal, Bartos (Z). Sędziował: Mariusz Podgórski (Wrocław). Widzów: 3500.
łego początki. \"Zielono-czarni” dali nadzieję, że wreszcie uda im się odnieść zwycięstwo. Ich akcje były groźne i prowadzone w szybkim tempie. Zwłaszcza na lewej stronie, gdzie ustawieni byli Artur Andruszczak z Dariuszem Jareckim. Ogromne kłopoty z tym duetem miał głównie Błażej Radler. Niezłe wrażenie robił Janusz Surdykowski, który już w 3 min próbował zagrozić Mateuszowi Sławikowi. Nieco później mocno uderzył Andruszczak, ale piłka minęła cel. W 11 min dobrym podaniem popisał się Andrzej Kubica, lecz Marcin Rogowski kopnął wprost w bramkarza przyjezdnych.
Jeśli z tego nie padło prowadzenie, to w 14 min powinno już być na sto procent. Po indywidualnym przeboju Surdykowskiego, wyłożoną piłkę otrzymał Grzegorz Wędzyński, ale jego płaski strzał zdołał odbić Sławik. Niestety, nadbiegający Jarecki nie trafił w bramkę.
Później już gra gości była bardziej ostrożna, między innymi dzięki Tomaszowi Prasnalowi, który z dobrej strony przypomniał o sobie łęczyńskiej publiczności. Pierwszej groźnej odpowiedzi zabrzanie udzielili w 20 min. Wówczas Damian Seweryn mocno wrzucił futbolówkę z rzutu wolnego, co mogło zaskoczyć Przemysława Tytonia.
W 34 min miejscowi zdobyli się na jeszcze jeden zryw. Wędzyński uruchomił podaniem Rogowskiego, który wycofał piłkę do Kubicy. Rosły napastnik mógł zrobić z nią wszystko - miał może pięć metrów do celu, nawet spytać Sławika: wybierz róg. Ale zamiast tego skiksował i śląski bramkarz bez trudu zażegnał niebezpieczeństwo. To była dwustuprocentowa sytuacja!
W końcówce pierwszej połowy już tylko rywale mieli okazje. Najpierw Tytonia postraszyli Jan Cios i Seweryn. A żarty skończyły się w 38 min, kiedy Arkadiusz Aleksander uwolnił się spod opieki obrońcy i po rzucie rożnym uzyskał głową prowadzenie.
W przerwie Dariusz Kubicki uznał, że nie czas jeszcze na zmiany. No to w 53 min było już na nie za późno. Akcję zainicjował Prasnal. Potem Aleksander zagrał do Moskola, który pomimo ostrego kąta strzelił celnie w długi róg. Chorwaccy stoperzy - Lek Kcira i Toni Golem spali w najlepsze.
To zadowoliło Górnika Zabrze. Łęczyńscy piłkarze ruszyli do przodu, bo dużo ożywienia wniósł debiutujący w Orange Ekstraklasie Kamil Stachyra. Zmniejszyć straty próbowali Surdykowski (trzykrotnie), Wędzyński, Andruszczak, Wędzyński i Grzegorzewski. Jednak za każdym razem z mizernym skutkiem.
3500 tysiąca widzów opuszczało stadion z niesmakiem. To liczba nie notowana od dawna. Do ilu spadnie w najbliższą sobotę, kiedy do Łęcznej przyjedzie Arka Gdynia?
Marek Motyka (trener Górnika Zabrze)
- Chcę wyrazić uznanie dla wszystkich moich zawodników, którzy wykazali więcej konsekwencji i boiskowego cwaniactwa, zasłużenie wygrywając ten mecz.
Poprzednie spotkanie zupełnie nam się nie udało. Praktycznie przegraliśmy je na własne życzenie. Po meczu z Wisłą Kraków chyba niektórzy uwierzyli, że już są wielcy. Więc Pogoń sprowadziła nas na ziemię. Po tej porażce nie brakowało już takich, którzy zaczęli zastanawiać się, po co kilku piłkarzy sprowadziłem do drużyny. Ale w Łęcznej pokazali na co ich stać i jeszcze nieraz będziemy mieli powody do radości.
Wreszcie do zerowego konta dopisaliśmy punkty i bramki, ale przyznam, że mieliśmy dużo szczęścia. Przecież gospodarze mieli kilka stuprocentowych okazji i gdyby je wykorzystali, to wynik mógł być zupełnie inny. •
Dariusz Kubicki (trener Górnika Łęczna)
- Było to trochę dziwne spotkanie. Widać już było lepszą grę, szczególnie w ofensywie - w kreowaniu sytuacji. Mimo iż potrafiliśmy stwarzać sobie sytuacje strzeleckie, przegraliśmy, bo zawiodła skuteczność. Popełniliśmy też kilka błędów w defensywie, co skwapliwie wykorzystali przeciwnicy.
• Czy wierzy pan, że potrafi zbudować zespół, który byłby w stanie, w tym sezonie, skutecznie rywalizować w pierwszej lidze?
- Myślę, że to już jest taki zespół. Niestety, nie mogę korzystać z kontuzjowanych Sandulovicia i Grzybowskiego, na których mocno liczyłem. Obaj byliby istotnymi ogniwami drużyny.
• A ilu zawodników, i jakich, musi pan jeszcze sprowadzić, aby zacząć wygrywać mecze?
- Czekam, aż się wyleczy Sandulović, który byłby filarem obrony. Ponadto potrzebujemy zawodnika do linii napadu, który potrafiłby zamieniać sytuacje na bramki.
• A rozgrywający?
- W meczu z Górnikiem Zabrze nie najgorzej wywiązywali się z tych zadań Wędzyński z Nikitoviciem. Na pewno stać ich jeszcze na lepszą postawę, ale i tak nasza gra w środku pola była dosyć uporządkowana.
• Widzew Łódź – ŁKS Łódź 2:1 (2:1)
• Zagłębie Lubin – Cracovia Kraków 4:3 (2:3)
• Korona Kielce – Lech Poznań 2:2 (2:0)
• Odra Wodzisław – Groclin Dyskobolia 0:0
• Legia Warszawa – BOT GKS Bełchatów 1:2 (0:0)
• Górnik Łęczna – Górnik Zabrze 0:2 (0:1)
• Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 0:0
• Wisła Kraków – Wisła Płock 2:0 (0:0)
1. Bełchatów 3 9 6-2
2. Wisła Kraków 3 7 3-0
3. Widzew Łódź 3 6 4-3
4. Lech Poznań 3 5 5-4
5. Korona Kielce 3 5 5-2
6. ŁKS Łódź 3 4 5-2
7. Odra Wodzisław 3 4 1-1
8. Legia Warszawa 3 4 5-4
9. Zagłębie Lubin 3 4 4-4
10. Pogoń Szczecin 3 4 3-4
11. Cracovia Kraków 3 3 5-7
12. Górnik Zabrze 3 3 2-4
13. Groclin Dyskobolia 3 2 2-3
14. Arka Gdynia 3 2 0-3
15. Wisła Płock 3 1 2-5
16. Górnik Łęczna 3 1 1-5
18 sierpnia: Górnik Zabrze – Widzew Łódź. 19 sierpnia: GKS Bełchatów – Odra Wodzisław • Górnik Łęczna – Arka Gdynia (godz. 19) • Groclin Dyskobolia – Zagłębie Lubin • Lech Poznań – Cracovia Kraków • Wisła Płock – Pogoń Szczecin • ŁKS Łódź – Legia Warszawa. 20 sierpnia: Wisła Kraków – Korona Kielce.
Reklama













Komentarze