Reklama
Niespełniony debiut
Górnik nie wykorzystał szansy odważnego zaatakowania środka tabeli. Do tego potrzebne było zwycięstwo nad Wisłą Płock, która we wcześniejszych trzech meczach w Łęcznej, za każdym razem przegrywała. Wczoraj skończyło się bezbramkowym remisem, który nie ucieszył nikogo, a już na pewno Krzysztofa Chrobaka, rozpoczynającego pracę z zielono-czarnymi.
- 29.08.2006 10:36
Nowy szkoleniowiec zdecydował się na kilka zmian w składzie. Od pierwszej minuty wyszli David Topolski i Dawid Sołdecki, a Artur Andruszczak przeszedł z obrony do pomocy. Natomiast na ławce rezerwowych znowu usiedli doświadczeni Grzegorz Wędzyński i Andrzej Kubica, bohater poprzedniego spotkania z Arką Gdynia. Jeśli ktoś liczył, że Wisła będzie zmęczona występem w Pucharze UEFA z Czarnomorcem Odessa, musiał srodze się zawieść. Nafciarze zawiesili wysoko poprzeczkę, grając pressingiem i daleko od własnej bramki. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał gospodarze oddali dopiero w 86 min i to z rzutu rożnego w wykonaniu Topolskiego. A największe brawa zebrała fanka Martyna, strzelająca w przerwie rzuty karne Krzysztofowi Żukowskiemu.
Po raz pierwszy groźnie zrobiło się w 7 min, gdy z półwoleja uderzył Paweł Sobczak, a za chwilę groźnie główkował Żarko Belada. Później przez długie fragmenty gra był rwana, a na boisku rządził chaos. Łęcznianie mieli duże kłopoty z konstruowaniem akcji. Dopiero w 22 min udało się zanotować strzał, ale bardzo niecelny w wykonaniu Przemysława Kuliga. Znacznie groźniej było w 26 min, kiedy po rzucie wolnym Topolskiego, Jakub Grzegorzewski główkował obok bramki. W rewanżu, też po stałym fragmencie gry, bliski szczęścia był Patrik Gedeon.
Druga część rozpoczęła się od dośrodkowania Artura Andruszczaka, a będący w niezłej sytuacji Kulig, nie skierował piłki głową w bramkę. Na boisku znowu działo się niewiele ciekawego, a ostatnim naprawdę emocjonującym akordem była w 78 min akcja Wahana Geworgiana. Gruzin z polskim paszportem zakręcił Tonim Golemem, wykładając futbolówkę Gedeonowi. Na szczęście pomocnik Wisły popisał się fatalnym pudłem.
Ten mecz pokazał, że przed trenerem Chrobakiem mnóstwo pracy. Dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach przychodzi w samą porę. Jednym z testów dla jego piłkarzy będzie sparing w Bełchatowie. Dobrze by było, aby już z jakimś istotnym wzmocnieniem (wzmocnieniami) w składzie. Jednak szkoleniowiec poważnie bierze pod uwagę i taki wariant, że do końca sierpnia nie uda się już nikogo pozyskać.
Reklama













Komentarze