Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Fińska łaźnia

Polska przegrała z Finlandią 1:3 (0:0) w meczu grupy A eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy, który odbył się w Bydgoszczy. Fatalny wynik, fatalny styl. Gorszego początku nie można było sobie wyobrazić. A w środę czeka jeszcze mocniejszy rywal - Serbia.
\"Biało-czerwoni” jeszcze nigdy nie wystąpili w turnieju finałowym ME i niewiele wskazuje na to, aby mogło to nastąpić za dwa lata, na boiskach Austrii i Szwajcarii. Trudno uwierzyć w metamorfozę, której sprawcą miał zostać Leo Beenhakker. Choć przed spotkaniem z Finlandią, najwyżej przeciętniakiem Starego Kontynentu, Holender i jego piłkarze byli wielkimi optymistami. - Wiem o co gramy, wiem jakie są oczekiwania. Jestem dobrej myśli. Piłkarze są zdrowi, ja jestem zdrowy, nie mamy żadnych problemów. Napięcie rośnie, ale piłka nożna to moje życie, więc z niecierpliwością czekam na każdy mecz - zapewniał Leo. W sobotnią noc pewnie chciałby o ostatnich 90 minutach jak najszybciej zapomnieć. Tylko w jaki sposób? Paweł Janas podobno miał swoje sposoby... Gra od początku nie układała się gospodarzom, którym w ogóle nie wychodziły ataki. Dlatego przez długi czas niewiele ciekawego działo się na boisko Zawiszy. Dopiero po 25 minutach pokazał się Maciej Żurawski. Polski napastnik zwodami przed polem karnym próbował znaleźć lukę wśród fińskich obrońców, wreszcie uderzył, ale strzał został obroniony przez bramkarza gości. Wszechobecna nuda została przerwana kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy, gdy Nika Vayrynen, kopnął minimalnie obok słupka. Chwilę później Jerzy Dudek po raz drugi znalazł się w opałach. Akcja Finów rozpoczęła się od błędu Jakuba Błaszczykowskiego, który próbował wykorzystać Jonatan Johannsson. Rywal wbiegł między Jacka Bąka i Arkadiusza Głowackiego i uderzył praktycznie z pozycji sam na sam. Polski bramkarz z wielkim trudem obronił ten strzał. W przerwie Leo Beenhakker zdecydował się na dwie zmiany. Na prawą pomoc za Błaszczykowskiego wszedł Ireneusz Jeleń, a Mirosława Szymkowiaka zmienił Euzebiusz Smolarek, który stanął na lewym skrzydle. Do środka przesunął się Jacek Krzynówek. Na niewiele to się zdało. Powody do radości - w 54 min - mieli Finowie. Sprawcą \"zamieszania” okazał się Dudek, który wybił piłkę wprost do Joonasa Kolkki. Ten podał do biegnącego w kierunku pola karnego Jari Litmanena, który technicznym strzałem pokonał polskiego bramkarza. Utrata gola wcale nie odmieniła \"biało-czerwonych”, którzy dopiero w 68 min zagrozili przyjezdnym. Jednak strzał wślizgiem Smolarka został obroniony. Co innego goście. W 75 min piłkarze Suomi szybko rozegrali piłkę w środku pola i podali do wychodzącego za polskich obrońców Alexeia Eremenco jr. Fin wbiegając w pole karne został przewrócony przez Arkadiusza Głowackiego, a sędzia za ten faul podyktował rzut karny, natomiast defensora ukarał czerwona kartką. Jedenastkę wykorzystał Litmanen. Apatycznych Polaków dobił Vayrynen, sprytnie lobując Dudka. Na otarcie łez, od których podniósł się poziom Brdy, pozostał honorowy gol debiutanta Łukasza Garguły.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama