Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lider nie zwalnia tempa

Na półmetku pierwszej rundy III-ligowych rozgrywek Motor nadal nosi miano niepokonanego zespołu. Jego bilans jest imponujący - pięć zwycięstw i dwa remisy, w efekcie pierwsze miejsce w tabeli. W minioną sobotę lublinianie rozprawili się na własnym boisku ze Stalą Rzeszów.
W ostatniej konfrontacji gospodarze byli zdecydowanie lepsi od rywali, którzy przed sezonem zgłaszali drugoligowe aspiracje. Gra lublinian mogła zadowolić nawet największych malkontentów. Motor dominował na boisku niemal przez całe spotkanie. Był blisko przeciwników, likwidując ich ataki w samym zarodku. Cały zespół dobrze bronił dostępu do własnej bramki, a jednocześnie potrafił konstruować groźne akcje. Na ich powstrzymanie przeciwnicy nie potrafili znaleźć recepty. Już w 11 min było gorąco na polu karnym Stali. A zaczęło się od błędu Jakuba Kosztyły. Rzeszowski obrońca poślizgnął się i nie przeciął podania do Marcina Popławskiego. Ten nieoczekiwanie znalazł się w dobrej sytuacji, ale przegrał pojedynek z Krzysztofem Petrykowskim. Motor zarobił rzut rożny i potrafił go wykorzystać. Po zagraniu Marcina Syroki, specjalisty od precyzyjnych dośrodkowań, najwyżej do piłki wyskoczył Dawid Ptaszyński. Strzelił głową, futbolówka jeszcze odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Od tego momentu przewaga gospodarzy był przygniatająca. Motor całkowicie opanował środkową strefę. W 16 min ładną akcję zainicjował aktywny Paweł Maziarz. Podał do Piotra Prędoty, który łatwo urwał się swoim opiekunom. Napastnik Motoru posłał piłkę wzdłuż bramki Stali, ale nikt nie przeciął tego podania. Chwilę później bliski szczęścia był Maziarz, jednak z bliska trafił w Petrykowskiego. W 30 min Prędota strzelił głową tuż obok słupka, a później omal nie zaskoczył bramkarza Stali uderzeniem z dystansu. Jedyną odpowiedzią rywali w pierwszej połowie był niecelny strzał Krystiana Lebiody. Na początku drugiej odsłony Motor nadal grał konsekwentnie, bezlitośnie wykorzystując słabe punkty gości. W 60 min Karol Drej idealnie podał do Prędoty, a ten, będąc sam na sam z Petrykowskim, nie dał mu szans. Dopiero po stracie drugiego gola Stal zaatakowała z większym animuszem. Rywale zaczęli grać ostrzej, szczególnie Paweł Wtorek, który wszedł po przerwie, a już w 84 min miał na koncie czerwoną kartkę za dwie żółte. Rzeszowianom najwyraźniej puściły nerwy, doszło nawet do przepychanek z piłkarzami Motoru i arbitrem. Temperatura spotkania wzrosła, kiedy Łukasz Szczoczarz zdobył kontaktowego gola. Wcześniej przeciwników mógł całkowicie pogrążyć Denis Liaszko, jednak za daleko wypuścił piłkę. Ostatecznie Motor zasłużenie triumfował, za co został nagrodzony owacją już liczniejszej publiczności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama