Reklama
Urządzili sobie Chmielaki
Lublinianka musi się szanować, niezależnie, gdzie gra - grzmiał po ostatnim gwizdku meczu ze Startem Krasnystaw Zbigniew Grzesiak.
Co tak zdenerwowało szkoleniowca lublinian? A to,
że jego podopieczni w kompromitującym stylu ulegli beniaminkowi 0:3
i nie dość, że mają problemy ze zdobywaniem punktów, to rażą nieskutecznością.
- 11.09.2006 10:37
Było to już drugie spotkanie, w którym drużyna z Wieniawy nie zdobyła gola. - Faktycznie brakuje nam napastnika. Takiego typowego egzekutora - zwraca uwagę trener lublinian, jednak nie tylko szpica w sobotę zawiodła. - Katastrofalnie zagraliśmy w defensywie. Z taką postawą trudno liczyć na korzystny rezultat - dodał Zbigniew Grzesiak.
Na pierwsze wyjazdowe punkty w tym sezonie liczył z kolei beniaminek. Co prawda Marek Kwiecień przestrzegał przed nadmiernym optymizmem, jednak jego bronią na pokonanie Lublinianki miał być Maksymilian Kaczorowski. Pomocnik Startu rundę wiosenną spędził właśnie na Wieniawie... - I bardzo miło wspominam współpracę z trenerem Grzesiakiem, któremu wiele zawdzięczam. Teraz jednak gram w Krasnymstawie i o żadnych sentymentach na boisku nie mogło być mowy - mówił popularny \"Maks”, który za wszelką cenę chciał pozdrowić były pracodawców. Sztuka ta mu się nie udała chociażby z tego względu, że był pieczołowicie pilnowany. W sukurs przyszedł mu jednak Kamil Sawa, który zapisał na swoim koncie dwie bramki. - Drugi gol ustalił losy spotkania. Graliśmy spokojnie, dzięki czemu rywale nie mogli za wiele zrobić - podkreśla Sebastian Gołąb, pomocnik gości. - W pierwszych meczach płaciliśmy frycowe, teraz jednak gramy już dojrzalej. Cieszymy się z tej wygranej, tym bardziej że są to nasze pierwsze punkty wywalczone na obcym terenie - dodał Maksymilian Kaczorowski.
Jednak nie tylko na murawie, ale i na trybunach dominował Start. Wszystko za sprawą Klubu Kibica \"niebiesko-biało-czerwonych”. Chóralne \"nawet słynna Barcelona, dzisiaj Startu nie pokona” czy \"Zapraszamy na Chmielaki” jeszcze długo było słychać, po zakończeniu spotkania...
Bramki: Kamil Sawa (33, 69), Krakiewicz (53).
Lublinianka: Górski - Grzegorczyk (75 Moryc), Palica, Pilipczak (57 Górski), Borowski, Zieliński, Łysek, Chmielnicki (50 Banaszkiewicz), Sebastianiuk, Gralewski, Marek (50 Góral).
Start: Fik - Świadysz, Ł. Rachwał, Borowiec, Konrad Sawa, Krakiewicz, Gołąb, S. Rachwał, Kaczorowski, Kamil Sawa (85 Bielak), Wagner (75 Ciechan).
Żółte kartki: Banaszkiewicz, Zieliński, Górski (L) - Konrad Sawa, Gołąb (S). Sędziował: Śledź (Biała Podlaska).
Reklama













Komentarze