Piłkarze Hetmana zmarnowali okazję na podreperowanie mizernego bilansu punktowego kosztem ostatniej w stawce Stali Sanok i zremisowali 1:1. Mecz z sanoczanami był dla Czesława Palika saperskim rozpoznaniem zespołu w warunkach bojowych. Jedno oczko wywiezione z Bieszczad zwiastuje trenerską umiejętność poruszania się w polu minowym, jednak do całkowitego wyjścia za zasieki jeszcze daleko.
Paweł Grzegorczyk
18.09.2006 10:19
- Na minę w Sanoku nie wszedłem. Dostałem za to granatem, raczej zaczepnym niż obronnym. Byłem po prostu wściekły. Jechaliśmy wygrać, a w końcu musieliśmy cieszyć się z zaledwie punktu - przyznaje Czesław Palik. Wściekli byli również gospodarze, dodatkowo mobilizowani klubowym ultimatum: albo wygrywacie, albo szukajcie pracodawcy.
Hetman powrócił do ustawienia z czterema obrońcami, lecz tradycyjnie nie ustrzegł się błędu, który skwapliwie wykorzystali gospodarze. Mocnych argumentów zabrakło również z przodu, a piłka w decydujących momentach całkowicie odmawiała posłuszeństwa atakującym. W pierwszej połowie dogodnych sytuacji nie wykorzystali Tomasz Albingier (zaledwie jedna bramka w ośmiu spotkaniach byłego króla strzelców to wynik grubo poniżej możliwości i oczekiwań) i Dariusz Reyer. Po zmianie stron, ku uciesze gospodarzy, futbolówka drwiła sobie w najlepsze z Jacka Iwanickiego i Piotra Lipca. W końcu jedno oczko zdołał uratować Andrzej Wachowicz, który w 75 min sprytnym strzałem głową zamknął dośrodkowanie Macieja Kleszcza. Upragnione zwycięstwo mógł zapewnić wprowadzony w miejsce Albingiera Piotr Lipiec, jednak w 90 min, będąc w sytuacji sam na sam z... bramką, nie zmieścił piłki pomiędzy słupkami. - Być może konfiguracja personalna nie jest jeszcze najlepsza. Za kartki pauzował Rafał Waga. Na bokach obrony zagrali młodzi chłopcy i czasami odpowiedzialność będzie jeszcze wiązać im nogi. Zespół trzeba natchnąć pozytywnym myśleniem, podjąć pracę i wierzyć, że będzie lepiej - mówi szkoleniowiec Hetmana.
Już w środę piłkarze Palika zmierzą się na własnym boisku ze Stalą Rzeszów. Do tego czasu komunikat dla kibiców z Zamościa brzmi następująco: Stan Hetmana w dolnych rejonach tabeli niski.
BRAMKI
1:0 - Gryboś (26), 1:1 - Wachowicz (76).
SKŁADY
Stal: Pietrzkiewicz - Okas, Łuczka, Sumara, Badowicz (60 Jęczkowski), Tabisz (68 Nikody), Węgrzyn, Kuzicki, Kosiba (88 Łukacz), Niemczyk, Gryboś (76 Chudziński).
Hetman: Baranowski - Grela, Wachowicz, Saramak, Solecki, Kleszcz, Szyman, Pliżga (82 Karpowicz), Reyer, Albingier (64 Lipiec), Iwanicki (89 Domański).
Żółte kartki: Kuzicki, Łuczka (S) - Szyman (H).
Sędziował: Grzegorz Szymański (Kielce). Widzów: 400.
Komentarze