Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To nie UFO, a wandale

Pięciu minut zabrakło piłkarzom Tomasovii do tego, aby wywieźć z Łukowa trzy punkty. Podopieczni trenera Jerzego Bojko nie dokonali tej sztuki, chociażby z tego względu, że w ekipie gospodarzy grał wprowadzony po przerwie Artur Gaj, autor dwóch goli dla miejscowych. - Wracamy do domu z wielkim niedosytem - przyznał po meczu szkoleniowiec Tomasovii.
Z pewnością to goście byli zespołem lepszym, który stwarzał większe zagrożenia na polu karnym rywala, jednak poza tym, że potrafił wykorzystać cześć z nich, to nie popisywał się w defensywie. Właśnie dwa koszmarne błędy obrońców Tomasovii spowodowały, że gospodarze mogli radować się z bramek. A dokładniej mówiąc Artur Gaj, który dwukrotnie wykorzystał gapiostwo defensorów gości. - Faktycznie zremisowaliśmy po własnych, koszmarnych błędach - zwracał uwagę Jerzy Bojko. -  Gdybyśmy grali nieco przytomniej udałoby się wygrać, a tak, mimo że piłkarsko byliśmy lepsi, wyprawa do Łukowa zakończyła się połowicznym sukcesem. Poza tym, graliśmy na fatalnym boisku. W pierwszej chwili miałem wrażenie, jakby przed nami wylądowało tu UFO - dodał szkoleniowiec tomaszowian. I faktycznie ostatnimi czasy stan murawy Orląt pozostawia wiele do życzenia. Wszystko przez wandalski wybryk. Kilka dni temu nieznani sprawcy, najprawdopodobniej kwasem, polali murawę, a żrący płyn wypalił wręcz trawę, tworząc na środku boiska koleiny. - Trudno myśleć o przeprowadzeniu płynnych akcji, skoro piłka cały czas odskakiwała. To znacznie utrudniało nam grę, jednak z drugiej strony współczują łukowskim działaczom, bo takie zachowanie po prostu nie mieści się w głowie - dodał trener Bojko. Po tym remisie Tomasovia spadła z piątej na szóstą pozycję, ale w najbliższej kolejce będzie miała okazję do podreperowania swojego dorobku punktowego, gdyż w niedzielę czeka ją wyjazd do fatalnie spisujących się Czarnych Dęblin.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama