Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dno

Jeśli ktoś z kibiców Górnika miał w sobie trochę dobrego nastroju, to po ostatnim meczu w Szczecinie powinien pozbyć się go \"w diabły”. Żarty się skończyły. Łęcznianie przegrali 0:3 z Pogonią, po meczu, w którym na wyróżnienie zasłużył tylko Przemysław Tytoń, chroniąc kolegów od prawdziwej kompromitacji. Zespół Krzysztofa Chrobaka sięgnął dna - dosłownie i w przenośni.
Dla \"Portowców” i ich trenera miał to być mecz ostatniej szansy. W przypadku niepowodzenia prognozowano, że w ekipie gospodarzy polecą głowy. Z kim, jeśli nie z Górnikiem, kiedy, jeśli nie teraz. Dodawano sobie animuszu. Ale podobnie było w drużynie z Łęcznej. Bo Pogoń to przecież jeden z najsłabszych zespołów Orange Ekstraklasy, bez wygranej na własnym stadionie. Przynajmniej do soboty. Słabych \"zielono-czarnych” pogrążył Elton, dla którego \"trzynastka” okazała się szczęśliwa. Tyle bowiem kolejek musiał czekać na zdobycie gola w polskiej I lidze. W sobotę sztuki tej dokonał dwukrotnie. Najpierw, w 32 min wykorzystał głową podanie Ediego Andradiny, a po przerwie asystę przy jego bramce zaliczył Michał Łabędzki. Elton zasłużył na miano bohatera, ale nie mniej bezradnym łęcznianom krwi napsuli Edi oraz Amaral. Pogoń miała atakować, a Górnik bronić dostępu do swojej bramki. Takie były prognozy przed spotkaniem. I tylko w jednym się pomylono, bo miejscowi wcale nie okazali się nieudolni, jak to przepowiadano, w ataku pozycyjnym. Za to fatalnie słabi w destrukcji byli przyjezdni, pozbawieni Veljko Nikitovicia pauzującego za żółte kartki. W dodatku na samym początku spotkania musiał zostać zmieniony Artur Andruszczak, posiadający cechy wojownika. Górnik przegrał 0:3 i był to najniższy wymiar kary. Zasługa w tym Przemysława Tytonia, który zadziwił szczecińską publiczność kilkakrotnie. Między innymi w 30 min, kiedy popisał się świetną paradą po uderzeniu zza szesnastki Andradiny, a później broniąc dwa strzały Eltona. I tylko szkoda, że młody golkiper nie miał żadnego wsparcia w swoich defensorach, sprawiających wrażenie \"dzieci we mgle”. Po raz kolejny popis nieudolności zademonstrował Toni Golem. Czyżby Chorwat tęsknił za swoim rodakiem Lekiem Kcirą? Gości już w doliczonym czasie - zgodnie z panującym od dawna zwyczajem - dobił 18-latek. Akcję prawą stroną przeprowadził Lilo, a Kamil Gosicki kopnął celnie z pierwszej piłki. A co w ofensywie zademonstrował Górnik? Jedyną naprawdę groźną sytuację udało się przeprowadzić w 38 min, kiedy Borce Manevski znalazł się przed Radosławem Majdanem. Bramkarz Pogoni odważnie ruszył do przodu, to przestraszyło Macedończyka i na... strachu się skończyło. Śmiechu warte. (ogor) BRAMKI 1:0 - Elton (33), 2:0 - Elton (81), 3:0 - Kamil Grosicki (90+2). SKŁADY Pogoń: Majdan - Celeban, Julcimar, Anderson Silva, Daniel Cruz - Lilo, Łabędzki, Amaral (74 Junior), Trałka (70 Leandro) - Edi Andradina, Elton (88 Grosicki). Górnik: Tytoń - Kulig, Golem, Pawelec, Lisowski - Grzegorzewski, Topolski (70 Sołdecki), Bronowicki (80 Rogowski), Andruszczak (12 Jarecki) - Kubica, Manevski. Żółte kartki: Elton (P) - Bronowicki, Jarecki (G). Sędziował: Marek Ryżek (Piła). Widzów: 5000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama